Urodowa kwarantanna

Bardzo bym chciała odciągnąć wasze myśli od niepokoju i zmartwień, jakie dostarcza nam rzeczywistość kwarantanny. Mało tego, bardzo bym chciała namówić was do pożytecznego wykorzystania czasu w zamknięciu. Dziś kilka pomysłów na to, jak codzienne czynności, do których na co dzień nie przykładamy zbyt dużej wagi, zamienić na cenne rytuały, które poprawią samopoczucie. 

W przeciągu zaledwie kilku dni koronawirus zamienił nasze życia w obraz rodem z filmów sceince-fiction. Izolacja od świata, świeżego powietrza, bliskich i przyjaciół potrafi płatać nam figle i bez wątpienia wpływa na nasze samopoczucie – głównie psychiczne. Muszę przyznać, że pierwsze trzy tygodnie oswajałam się z tą sytuacją w trybie „polowym”. Chodziłam od rana do wieczora w dresach, oprócz podstawowej higieny – prysznica, mycia zębów i oczywiście rąk – nie robiłam ze sobą dosłownie nic. Dopiero, gdy dotarło do mnie, że czas kwarantanny może zająć jeszcze jakiś czas, postanowiłam go wykorzystać na troskę o swoje ciało i skórę. I powiem wam, że poprawiło to moje samopoczucie o 100%! Doszłam do wniosku, że mam dwa wyjścia: albo zagruzować się do stanu kompletnej nieużywalności i po zakończonej kwarantannie narzekać na swój los lub wykorzystać chwile w domu do czynności, na jakie do tej pory nie miałam czasu lub chęci. Wybrałam tę drugą opcję i metodą małych kroczków zaczęłam pracować nad wyrabianiem dobrych nawyków. 

Twarz i ciało

Niby oczywista sprawa, ale prawda jest taka, że przy codziennych obowiązkach, zwłaszcza sprzed czasu kwarantanny, nie przykładałam do niej należytej wagi. Teraz, gdy nigdzie się nie spieszę, wydłużam czas spędzany w łazience. Okazuje się, że te kilka minut więcej wystarczy, by wykonać kompletny rytuał pielęgnacyjny, który moja skóra pokochała. Co to znaczy? Rano, po przebudzeniu, biorę ciepły prysznic – dłuższy niż zazwyczaj. Otulam się ulubionym żelem pod prysznic, którym masuję całe ciało za pomocą peelingujące rękawicy. Myję twarz ulubionym, delikatnym żelem myjącym. Po wyjściu spod prysznica, nakładam balsam na całe ciało – i to jest spora nowość. Przed „zamknięciem” rzadko go używałam, aby oszczędzić czas. To był duży błąd. Regularne nawilżanie skóry sprawia, że jest ona jędrna, gładka i elastyczna. Uzależniłam się od tego uczucia, dlatego po każdej kąpieli obficie nakładam pięknie pachnący balsam.

Processed with VSCO with e7 preset

Następnie wykonuję delikatny peeling twarzy, przemywam ją tonikiem, a na koniec nakładam odżywczy krem.

Processed with VSCO with e7 preset

Processed with VSCO with e7 presetWieczorny rytuał rozszerzony jest o nakładanie masek na twarz. Nie wiem, która skrajność jest częściej spotykana wśród kobiet: stosowanie maseczek raz w roku (jak ja wcześniej), czy 5 razy w tygodniu (jak ja dziś). Ja chyba nigdy nie wierzyłam w ich zbawienną moc, dopiero teraz się o niej przekonałam – na własnej skórze 🙂 Muszę przyznać, że regularne stosowanie masek daje piorunujące efekty: skóra jest promienista, oczyszczona, bez wyprysków i przebarwień. Często występujące zmiany skórne, z którymi nie mogłam sobie poradzić, nagle zniknęły. A nałożenie maski na seans na Netflixie okazał się absolutnie bezproblemowy. No i właśnie – po wieczornej kąpieli siadam z maską na godzinę lub dwie – oczywiście jeśli nie czuję podrażnienia lub dyskomfortu na skórze. Być może tak długi czas aplikacji również wpływa na ich skuteczność. Maskę zmywam tuż przed pójściem spać, po czym znów przemywam twarz tonikiem i nakładam krem na noc.

Włosy

One najbardziej ucierpiały podczas pierwszego etapu oswajania się kwarantanną. Dopiero po kilku dniach zmobilizowałam się do gruntowego doprowadzenia ich do stanu używalności. Postanowiłam, że będę o nie dbała tak samo, jak wcześniej. Głowę myję co drugi dzień. Jeszcze pod prysznicem nakładam bogatą maskę z odżywczymi olejami z kokosa i fig. Po kilku minutach spłukuję i zawijam włosy w ręcznik, aby odsączyć wodę. Moje włosy są delikatne i cienkie, przez co bardzo się plączą, dlatego po każdym myciu muszę poświęcić trochę czasu na rozczesanie supełków. Robię to bardzo delikatnie, z pomocą keratyny w spray’u, która zwiększa poślizg na włosach, minimalizując ich szarpanie. Absolutnym must-have w ostatnich tygodniach jest olejek na włosy. Nakładam go w dużej ilości na końcówki. Teraz pozwalam sobie na jego przedawkowanie, bo „tłuste” końce nie przeszkadzają mi podczas pobytu w domu, a wiem, że moje włosy to uwielbiają. Zazwyczaj drugiego dnia wchłaniają olejek do ostatniej kropli.

Processed with VSCO with e7 preset

Paznokcie

Nad nimi spuszczę zasłonę milczenia. Jestem absolutnym beztalenciem jeśli chodzi o posługiwanie się lakierami do paznokci. Zwłaszcza, gdy muszę lewą ręką pomalować palce u prawej. Nie wspominając o procesie wycinania skórek. Krew leje się strumieniami, istna rzeźnia. Dlatego moim paznokciom pozwalam zupełnie odpocząć (choć nie jest to dla mnie atrakcyjny widok) i czekam, aż znów będą mogły spotkać się z naszą ukochaną Anią. Pozdrawiam!

Makijaż

Przez pierwsze trzy tygodnie kwarantanny naprawdę zapomniałam o istnieniu moich kosmetyków do makijażu. Trafiłam na nie zupełnym przypadkiem, podczas porządkowania łazienkowej szafki i pomyślałam :”dlaczego miałabym się nie pomalować?”. Tak dla samej siebie, żeby się lepiej poczuć, dać sobie łyk normalności, poczucie gotowości do wyjścia z domu. Okazuje się, że samo takie „poczucie” potrafi wywindować psychikę na wyższy level. Nie zrozumcie mnie źle, nie twierdzę, że zrobienie makijażu odsunie na bok problemy z koronawirusową sytuacją, absolutnie nie. Ale dla kobiety, która po tylu dniach zamknięcia w domu, codziennego biegania z mopem i odkurzaczem, pomiędzy garnkami z obiadem, a zmywaniem naczyń po śniadaniu oraz podcieraniem pupy dziecka po zrobionej właśnie kupie na nocniku, może po prostu poprawić humor, sprawić, że poczuje się znów atrakcyjna. Bo kto powiedział, że będąc w domu nie możemy być ładne, prawda? Dlatego raz na jakiś czas pozwalam sobie na małe, makijażowe szaleństwo w stylu Desperate Housewife Look 🙂

urodowa kwarantanna agnieszka wesolowska wesowow

urodowa kwarantanna wesowow 2

Nie zamierzam deprecjonować powagi sytuacji, w której wszyscy się znajdujemy. Ale myślę sobie, że jest to doskonały czas na poświęcenie uwagi sprawom, na które wcześniej nie mieliśmy czasu. Na zatroszczenie się nie tylko o bliskich, ale także o siebie, o swoje zdrowie, o swój wygląd i samopoczucie. Wierzcie lub nie, ale to wszystko wpłynie na stan, w jakim wyjdziemy z koronawirusowej traumy. Ja chcę mieć poczucie, że każdą chwilę w zamknięciu wykorzystałam w 100% – na zadbanie o swoją rodzinę, ale także o siebie.

Processed with VSCO with e7 preset

Ilustracje: zdjęcia własne / okładka: Unsplash

Stopka 1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.