Ciężar komplementów

Czy ty także chowasz głowę w piasek, gdy słyszysz miłe rzeczy na swój temat? Czy nerwowo przewracasz oczami lub zalewa Cię fala rumieńców, gdy ktoś Cię pochwali? Nie musisz odpowiadać – wiem, że tak jest. I właśnie dlatego postanowiłam sprawdzić, dlaczego przyjmowanie komplementów jest takie trudne.

Pewnego dnia dostałam wiadomość z prośbą o wytłumaczenie, dlaczego zamiast cieszyć się z miłych słów, kulimy się w sobie i udajemy, że wypowiedziane słowa nie są adresowane w naszym kierunku. Osoba, która do mnie napisała była naprawdę przejęta tą sytuacją. W wiadomości przeczytałam, że to uczucie skrępowania i zakłopotania dosłownie ją paraliżuje. „To straszne” – pomyślałam, i od razu przypomniałam sobie, gdy moja przyjaciółka i mnie zwróciła na to uwagę. „Aga, dlaczego za każdym razem, gdy mówię, że ładnie wyglądasz, próbujesz mi tę myśl wybić z głowy. Zamiast podziękować, tłumaczysz, że nie spałaś pół nocy i wytykasz wszystkie swoje kompleksy, by odwrócić moją uwagę od tego, co jest w Tobie zajebiste?” – zapytała Asia. Muszę przyznać, że nie potrafiłam odpowiedzieć na to pytanie, ale zrozumiałam że rzeczywiście tak jest. Zaczęłam nad tym pracować i zamiast litanii żali, postanowiłam odpowiadać krótkie „dziękuję”, gdy ktoś powiedział mi coś miłego. Czy wiecie, jak to jest trudne?! No i nie ukrywam, że pozytywna reakcja na pozytywny komentarz również budzi zdziwienie nawet od autora komplementu, serio! Dlatego postanowiłam zbadać ten temat z pomocą psychologa, by zrozumieć mechanizmy, jakie dzieją się w naszych głowach. 2.jpg

Sylwia Miller – psycholog i kwalifikowana psychoterapeutka zwróciła mi uwagę na zasadniczą kwestię – że to, jak odbieramy komplementy zakorzenione jest w naszym dzieciństwie. Ponieważ za czasów naszej młodości znacznie bardziej popularny był model wychowania za pomocą „kija”, dzisiaj nasze pokolenie czuje czyste zażenowanie, gdy zwraca się uwagę na pozytywy. Jakkolwiek okrutnie by to nie zabrzmiało, nasi rodzice woleli nas karcić i wytykać nam błędy, niż zwracać uwagę na nasze sukcesy. Cholera, jakie to prawdziwe! „Dlatego nie przywykliśmy do sytuacji, gdy ktoś zwraca uwagę na nasze pozytywne działania i wciąż czujemy się tym zaskoczeni.” – tłumaczy mi Sylwia Miller.

Drugą kwestią jest też sposób życia i funkcjonowania naszych rodziców. Powtarzamy wzorce naszych nauczycieli – opiekunów, zaobserwowane w dzieciństwie. Na przykład gdy ktoś pochwalił ciasto mamy, ona od razu tłumaczyła, że sąsiadka zrobiła lepsze, a jej za długo się piekło. Pamiętasz takie sytuacje z dzieciństwa? Ja tak. „Zostaliśmy wychowani w kulcie „skromności” i nikt nas nie nauczył jak „radzić sobie” z komplementami i nie potrafimy na nie adekwatnie reagować – mówi Sylwia Miller. Wspomniany kult skromności jest kluczem do zrozumienia trendów wychowawczych sprzed kilku dekad. Wówczas rzeczywiście skromność była pożądaną cechą, oznaką grzeczności i dobrego wychowania. Tylko kompletnie nie pasującą do współczesnych czasów. Nie zrozumcie mnie źle, nie pochwalam cwaniactwa i zadzierania nosa. Uważam, że skromne osoby z elementarnym poczuciem pokory są o wiele bardziej wartościowe niż samochwały. Ale nie ma kompletnie nic złego w znaniu własnej wartości i docenianiu własnych możliwości. Ba, śmiem stwierdzić, że nawet nadzwyczajny talent ukryty pod płaszczem wstydu jest stracony. Dziś w dobie szerokiego dostępu do wielu dóbr i usług, zawartość naszego umysłu liczy się tylko wtedy, gdy zaprezentujemy ją światu. Zwłaszcza, że świat się po nią sam nie zgłosi (zwłaszcza jeśli nie wie o głęboko skrywanych talentach).

4

I tu płynnie przechodzimy do trzeciej kwestii, którą podnosi Sylwia Miller: poczucie własnej wartości. „Tylko osoby, które potrafią doceniać siebie, lubią siebie, naturalnie przyjmują ciepłe słowa na swój temat, odpowiadając np.: „Dziękuję, to miłe, że to zauważyłeś, doceniłeś.” – podkreśla psycholog. Zastanawiacie się, jak przerwać to błędne koło zgubnej skromności? Po pierwsze: praca nad sobą. Gdy następnym razem usłyszysz miłe słowa, zanim zaczniesz się głupio tłumaczyć, weź trzy wdechy i powiedz po prostu „dziękuję”. Gdy się oswoisz z nową sytuacją, przyjmowanie komplementów zacznie być naturalne, a i w oczach odbiorcy wzrośnie twoje poczucie własnej wartości. Jak obserwuję współczesnych rodziców, mam przeczucie, że nasze dzieci już nie będą miały problemów z przyjmowaniem komplementów. Dziś bardziej popularny jest model chwalenia swoich pociech. Na szczęście! Wierzę, że dzięki temu wyrośnie pokolenie ludzi o prawidłowym poczuciu własnej wartości, a co za tym idzie, większego szczęścia na wielu płaszczyznach życia.

1.jpg

Ilustracje: Edyta Klaper

Stopka 1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s