Niemcy kontra sprzedawcy online

Najtrudniej im przyszło zaakceptować system internetowego handlu, ale najszybciej go obeszli. Niemcy są niekwestionowanymi liderami w odsyłaniu niechcianego towaru. Żaden inny europejski kraj nie zwraca tylu przesyłek, co Niemcy. Te praktyki stanowią ogromny problem finansowo-logistyczny dla internetowych gigantów, takich jak Zalando czy Amazon. 

Pomijając wątki historyczne, zawsze miałam niemiecki naród za utożsamienie wszelkich porządnych cnot. Uwierzcie mi, wiem, co mówię. Spędzałam sporo czasu w towarzystwie tego narodu, gdy jako dziecko wyjeżdżałam na każde wakacje i ferie do naszych zachodnich sąsiadów. Dla mnie to nie było sąsiedztwo, a drugi dom, ponieważ mój tato mieszka tam już około 30 lat i sam – przynajmniej w literze prawa – jest Niemcem. Obserwując sposób codziennego życia i funkcjonowania w środowisku społecznym, naprawdę trudno odnieść inne wrażenie niż to, że Niemcy są: kulturalni, grzeczni, punktualni, zawsze trzymają się zasad i mają absurdalnie czyste ulice. A tu takie zaskoczenie! Jak donosi Business Of Fashion, to właśnie Niemcy są zmorą internetowych handlowców. Okazuje się bowiem, że żaden inny naród nie dokonuje tylu zwrotów, co właśnie Niemcy. Oszacowano nawet, że w zeszłym roku z rąk niedoszłych niemieckich klientów do sprzedawców wróciły towary za ponad 5,5 miliarda euro! Opcje są dwie: albo niemieccy konsumenci są tak niezdecydowani podczas dokonywania zakupu, albo wykorzystują lukę w prawie. Obie te opcje nie pasują do charakterystyki niemieckiego narodu.

Nie jest to żadną tajemnicą, że internetowy klient ma o wiele większe przywileje niż osoby wydające pieniądze w sklepach stacjonarnych. Według polskiego prawa do udogodnień należą m.in: dłuższy czas zwrotu, możliwość zwrotu towaru bez podania przyczyny, dostawa pod same drzwi, mierzenie ubrań w domowych warunkach też jest niczego sobie. Można wybraną rzecz zestawić z pozostałą zawartością swojej garderoby lub po prostu przez kilka dni zastanawiać się nad słusznością wybranego towaru. A gdy jednak serce nie zapała miłością do nowego ubrania, wystarczy je odesłać i pieniądze wracają na konto. Coraz więcej sprzedawców ułatwia nawet ten proces, fundując kuriera, który znowu zapuka do drzwi i odbiera niechciany towar. Zresztą o pozostałych korzyściach internetowych zakupów przeczytacie w tym tekście: „Zakupy Online”.

Tak z grubsza wygląda to u nas, jak się okazuje niemieckie prawo gwarantuje jeszcze większą wygodę swoim obywatelom. System wystawiania niemieckich faktur wygląda w ten sposób, że opłata za transakcję dokonywana jest w momencie, gdy klient dostaje towar do ręki. Do tego dochodzi czas na opłacenie faktury. Krótko mówiąc klient płaci za zamówienie dopiero w momencie, gdy kurier dostarczy paczkę do jego domu. Gdy po przybycie kuriera klient stwierdza, że jednak nie chce tego towaru, to pieniądze nie opuszczają jego konta nawet na sekundę. Ma to ogromne znaczenie w tej całej historii, ponieważ to właśnie fakturowy system opłacania internetowych zakupów jest głównie wybierany przez Niemców. Jak się okazuje stanowi to ogromny problem dla internetowych sprzedawców, którzy nie tylko wyrzucają pieniądze w błoto na kurierów, ale przede wszystkim zderzają się z masą problemów logistycznych i finansowych.

rupixen-Q59HmzK38eQ-unsplash

To zamieszanie może źle odbić się na wszystkich internetowych konsumentach, ponieważ dwa światowe giganty sprzedażowe: Zalando i Amazon już zapowiedziały prace nad zmianą polityki wymian i zwrotów, gdyż nie chcą dłużej dokładać do interesu. Nie wiadomo jeszcze na czym te zmiany miałyby polegać, ale może się okazać, że internetowe zakupy przestaną być tak komfortowe także dla nas. Niemcy nie byliby sobą, gdyby nawet na niezręcznej sytuacji nie chcieli zarobić pieniędzy. To właśnie w Berlinie powstał start-up o nazwie Nok, który współpracuje ze sprzedawcami z sektora technologicznego, oferując całodobową i pełną obsługę ich towarów. Z usług Nok skorzystała m.in. firma Krups. Dzięki tej współpracy klient dostaje zakupiony towar pod drzwi, może z niego korzystać od 3 do 7 dni, a jeśli nie zdecyduje się na zakup, dzwoni do kuriera z Nok-a i oddaje mu sprzęt. To doskonałe zagranie marketingowe, bo nawet jeśli ekspres nie znajdzie nowego domu, to klient będzie utożsamiał firmę Krups z perfekcyjną obsługą klienta.

igor-miske-Px3iBXV-4TU-unsplash.jpg

W kontekście tych informacji porzekadło „Polak potrafi” powinno zostać zmienione na „Niemiec potrafi”. Albo nie docenialiśmy kreatywności naszych zachodnich sąsiadów, albo tak szybko nauczyli się od nas kombinować. Mam tylko nadzieję, że ich wybryki nie odbiją się czkawką na tak fantastycznym wynalazku handlu internetowego.

bruno-kelzer-LvySG1hvuzI-unsplash2.jpg

Ilustracje: Unsplash

Stopka 1

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s