Język lata jak łopata

„Tak się brzydzę plotką, że muszę ją natychmiast z siebie wyrzucić” – usłyszałam kiedyś od mojej znajomej dziennikarki, która zajmuje się tematami show-biznesowymi w polskich mediach. Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego w ogóle interesujemy się życiem w zasadzie obcych nam ludzi i dlaczego tak chętnie powtarzamy (najczęściej) niesprawdzone informacje.

Przytoczona wypowiedź koleżanki – dziennikarki była oczywiście w formie żartu, ale jak się głębiej nad tym zastanowić, informacje pojawiające się w sieci raczej nie dają powodów do śmiechu ich bohaterom. W polskim show-biznesie artykuły o gwiazdach, jak chyba w żadnym innym kraju, są wyjątkowo kąśliwe, nieprzyjemne i po prostu przykre. Często zwykłe wyjście do sklepu osoby popularnej przedstawiane jest jako dowód na kryzys w życiu delikwenta / delikwentki, bo nie ma makijażu, bo wyskoczyły jej dwa pryszcze, bo ma skwaszoną minę, nieuczesane włosy lub chodzi w wyciągniętym swetrze (jakby wszyscy kupowali bułki w wieczorowych kreacjach). Taka mała dygresja: mówi się, że media dostarczają informacji, jakich pragnie społeczeństwo. Według mnie to my, dziennikarze kształtujemy opinię publiczną przez retorykę i formę treści, jakie przekazujemy naszym odbiorcom. Wedle mojej teorii za opinię społeczną (jej kierunek, charakter i formę) w dużej mierze odpowiedzialne są środki masowego przekazu, w których jedna sytuacja może być podawana na wiele różnych sposobów i to od inteligencji oraz empatii dziennikarza zależy, jak przedstawi odbiorcom swoją historię. 

Wracając do tematu, niezaprzeczalnym jest fakt, że życie innych ludzi budzi ciekawość i to już nie jest zależne od etyki osób pracujących w mediach i nazywających się dziennikarzami. Jest to kwestia ludzkiej psychiki. Zapytałam więc specjalistkę, dlaczego tak bardzo lubimy rozmawiać o życiu innych osób: „Służy to regulacji naszych emocji. Jeśli u celebryty – czyli osoby, która z założenia ma lepsze życie – dzieje się źle, to podnosi naszą samoocenę. Powoduje, że lepiej czujemy się sami ze sobą. Plotkowanie o osobach publicznych nas relaksuje, w mózgu wydziela się dopamina, a my odczuwamy radość” – tłumaczy mi Sylwia Miller, psycholog i kwalifikowana psychoterapeutka.

plotka 2.jpg

Dlaczego na świecznik idą osoby popularne? Jak tłumaczy Sylwia Miller, związane jest to z charakterem ich pracy. Mówią o nich wszyscy, a więc „informacje” o ich życiu są najłatwiej dostępne. Związane jest to ze sposobem zarabiania pieniędzy. Muszą budzić ciekawość, by ludzie chcieli się nimi interesować. Brutalnie mówiąc to właśnie zainteresowanie jest spieniężane poprzez kolejne propozycje zawodowe. Jest to błędne koło, które może wykoleić się równie łatwo, jak się nakręca. Ponieważ celebryci wpuszczają do swojego świata i prywatnej przestrzeni osoby trzecie, dając niepisane przyzwolenie na ocenianie ich życia. Nie twierdzę, że jest to zabieg celowy. Co więcej, zjawisko to nie dotyczy już wyłącznie ludzi z pierwszych stron gazet. Myślę, że w dobie popularności mediów społecznościowych i powszechności relacjonowania życia minuta po minucie, musimy zdać sobie sprawę, że takie właśnie zachowanie powoduje, że obserwujący nas ludzie czują z nami więź. Zapewne mają z nami kontakt częstszy niż z własnymi rodzinami, rodzicami, dziadkami, czy siostrzeńcami. Myślą, że są blisko nas, że mają wiedzę na temat naszego życia, a to daje im prawo (w ich świadomości, oczywiście) do komentowania i oceniania nas jako ludzi. W dużym uproszczeniu – im więcej pokazujemy swojego prywatnego życia, tym większe zaproszenie do tego, aby o nas mówili. I o ile (przynajmniej w teorii) możemy regulować częstotliwość zainteresowania, to na jego natężenie i charakter już nie mamy wpływu.

Ok, ale wciąż nie wiemy, dlaczego zamiast rozmawiać o sobie, skupić się na swoich emocjach i doświadczeniach, wolimy z koleżanką pogadać o życiu gwiazd czy sytuacjach z InstaStory. „W dzisiejszych czasach ludzie mają duże oczekiwania względem siebie i innych. Często boimy się, że nasze osiągnięcia nie wzbudzą podziwu i aprobaty, dlatego wolimy o nich nie mówić, zmieniając temat na porażki osób trzecich. Niestety osoby plotkujące, to osoby które mają niską samoocenę. Uważają, że życie innych jest ciekawsze, dlatego nie dzielą się swoimi doświadczeniami.” – mówi Sylwia Miller.

plotka 4

Jak rozumiem, by zagwarantować swojemu ego parasol ochronny, poświęcamy czas na zgłębienie „wiedzy” o osobach, które same się o to proszą. Szkoda, że nie zdajemy sobie sprawy, że plotkowanie nie tylko krzywdzi bohaterów powtarzanych rewelacji, ale także rujnuje naszą świadomość. Sylwia Miller zaobserwowała, że jej pacjenci przestali odróżniać zasłyszane informacje od własnych opinii: „Często zdarza się, że moi pacjenci wypowiadają się w imieniu osób, które z perspektywy terapeuty w ogóle mnie nie interesują. Na przykład na pytanie, czy pacjent lubi swoją pracę, słyszę odpowiedź: „moja żona twierdzi, że za mało zarabiam”, wtedy dopytuję – „a co pan myśli o swojej pracy”, „nie wiem, teściowa uważa, że za długo pracuję i powinienem być wcześniej w domu” – słyszę. Dopytuję dalej: „czy uważa pan, że za długo pracuje? … Bardzo trudno zdobyć odpowiedź na tak prozaicznie proste pytanie” – opowiada mi Sylwia Miller.

Ja brzydzę się plotką, bo z założenia jest ona informacją nieprawdziwą, a na pewno nie sprawdzoną. Jako zawodowa dziennikarka z daleko posuniętym poczuciem etyki pracy uważam za niedopuszczalne powielanie (czy to w formie pisanej, czy mówionej) informacji, które mijają się z prawdą, lub nawet się o nią nie otarły. Być może właśnie dlatego dziwi mnie fenomen plotki. Bo gdyby chociaż zalewające nas informacje miały pozytywny wydźwięk, to może miałabym do nich bardziej pobłażliwy stosunek (choć wciąż nie ma szans, bym je w pełni akceptowała). Wierzcie lub nie, ale wolałabym słuchać, że pani XY ma 13 fakultetów i 2 doktoraty, niż że jest „tępa jak but”.

plotka 3

Trzeba być bardzo dojrzałym emocjonalnie, by cieszyć się z cudzych sukcesów, bo łatwiej je krytykować. Jak radzi psycholog jedyną możliwością zastopowania kołowrotka plotkarskiej zawiści jest rachunek sumienia. Zatrzymanie się na chwilę, zastanowienie, co podoba mi się w moim życiu, a co chciałbym/chciałabym w nim zmienić. Zwrócić uwagę na to o czym rozmawiam, o czym myślę, w jaki sposób to robię i co to wnosi do mojego życia. I na koniec, dlaczego tak łatwo przychodzi nam ocenianie innych, a jednocześnie buntujemy się, gdy to my jesteśmy krytykowani? Sentencja „spójrz na siebie” może być antidotum na wszechobecną i krzywdzącą plotkę.

plotka 1 b

Ilustracje: Edyta Klaper

Stopka 1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s