Kosmetyczne odkrycia #4

Przez zabieg z użyciem Dermapena, ostatnie dwa tygodnie upłynęły mojej skórze na dochodzeniu do siebie i regeneracji. Z tego powodu unikałam kolorowych kosmetyków i używałam wyłącznie produktów przeznaczonych do pielęgnacji skóry twarzy. Co, oczywiście, nie powstrzymało mnie od wyszukania kilku kosmetycznych perełek.

Zabieg z użyciem DERMAPENA, który opisywałam w ostanim tekście, choć nie jest bolesny, to jednak należy do zabiegów inwazyjnych. Mało, bo mało inwazyjnych, ale jednak naruszenie zewnętrznej warstwy skóry powoduje, że przez kilka dni po zabiegu należy obchodzić się z nią bardzo delikatnie. Dostosowałam się zatem do zaleceń kosmetologa, a gdy już skóra przeszła najtrudniejszy proces regeneracji, własnymi sposobami pomagałam jej wrócić do siebie. W efekcie przez dwa tygodnie ani razu nie użyłam podkładu, bronzera, błyszczyka, ani innego kosmetyku, przeznaczonego do poprawy wyglądu. Z piękną, pozabiegową skórą nie miałam zresztą takiej potrzeby i świadomie rezygnowałam z warstw kolorowych kosmetyków. Z tego powodu w tym zestawieniu nie znajdziecie żadnych produktów przeznaczonych do makijażu. Będzie to zestawienie w pełni poświęcone pielęgnacji i kosmetykom, których używałam przez ostatnie 2 tygodnie.

Pozabiegowy krem regeneracyjny

To pierwszy i najbardziej istotny krok w doprowadzeniu skóry „do zdrowia”. Prawidłowe dobranie kosmetyku ma ogromne znaczenie, ponieważ poirytowana w tym czasie skóra jest szczególnie podatna na podrażnienia i reakcje alergiczne, które mogą wywołać kosmetyki z wątpliwym składem. Dermatolog wykonująca zabieg poleciła mi krem marki Dermaceutic, który dedykowany jest skórze po zabiegach kosmetycznych. O kremie K Ceutic pisałam już w tekście „W starciu z mrozem”, ponieważ jest on bogaty w glikoproteiny, witaminę C i E oraz posiada wysoki filtr chroniący przed promieniowaniem słonecznym. Te właściwości prowokują silną regenerację, ale także ochronę przed czynnikami zewnętrznymi, co jest szczególnie istotne dla skóry po zabiegach kosmetycznych. To właśnie wysoki filtr ochronny UV odgrywa tu znaczącą rolę, ponieważ po wszelkich zabiegach, które złuszczają martwy naskórek, należy bezwzględnie chronić twarz przed słońcem. W przeciwnym razie można spodziewać się nie tylko bolących podrażnień, ale także przebarwień, a nawet poparzenia. Krem Dermaceutic K Ceutic ma gęstą konsystencję, ale przy tym jest przyjemny w użyciu i zostawia na skórze warstwę ochronną przez długi czas. Po jego zastosowaniu cera jest wyraźnie nawilżona, ożywiona i zregenerowana. Dzięki niemu odstawiłam podkład, bo po prostu nie miałam potrzeby dodatkowej ingerencji w koloryt skóry. Jedynym jego minusem jest wysoka cena, choć w kontekście szkód, jakie mógłby wyrządzić inny produkt, warto zainwestować w dobry, sprawdzony kosmetyk.

Krem nawilżający

Po tygodniu regularnego stosowania Dermaceutica, odstawiłam go na półkę z obawy, że zbyt szybko się skończy. Na jego miejsce wybrałam krem Hidraderm marki Sesderma – firmy specjalizującej się w dermokosmetykach, o której słyszałam już wiele razy, ale nigdy nie miałam okazji zetknąć się z ich produktami. Zdecydowałam się na ten kosmetyk, ponieważ przeznaczony jest do skóry odwodnionej i bardzo wrażliwej. Polecany jest także do stosowania po zabiegach estetycznych, jak peelingi czy laser. Producent zapewnia, że jest to pierwszy krem, w którym kwas hialuronowy został zamknięty w liposomach docierających do najgłębszych warstw skóry i nie zatrzymuje się na jej powierzchni. W porównaniu z K Ceutic, Hidraderm ma o wiele lżejszą konsystencję, przez co szybciej się wchłania i nie pozostawia wrażenia tłustej skóry. Idealnie nadaje się pod podkład, nie zostawiając efektu świecenia. Jest przyjemny w użyciu i ma obłędny zapach, od którego już się uzależniłam. Cena również nie należy do najniższych, ale myślę, że dermokosmetyk ma dużą przewagę w porównaniu ze zwykłymi, drogeryjnymi produktami i jestem w stanie w niego zainwestować.

Kremy dermaceutyczne do twarzy

Olejek przeciw puszeniu włosów

Jak już wspomniałam – pacykowanie odpuściłam na dłuższy czas, więc swoją uwagę skierowałam także na kosmetyki do włosów. Podczas internetowych zakupów wpadł mi w oczy produkt, który znam od lat, a o którego istnieniu po prostu zapomniałam. Mowa o olejku przeciw puszeniu się włosów firmy Alterna. Marka posiada linię Bamboo, której kosmetyki produkowane są w myśl ekologicznej filozofii. Taki właśnie jest olejek do włosów, w którym zakochałam się już w czasach liceum. Tak więc gdy po tylu latach zobaczyłam ten piękny flakon, bez zastanowienia go zamówiłam. Byłam ciekawa, czy jest tak samo skuteczny jak kilka lat temu i muszę przyznać, że się nie zawiodłam. Olejek jest bardzo wydajny – nie pozostawia efektu tłustych włosów (co nie jest takie oczywiste w przypadku olejków) i ich nie skleja. Stosuję go na końcówki, by nadać włosom blasku i lekkości. Nakładam go na umyte, wilgotne włosy, a następnie suszę i modeluję, jak zwykle.

Olejek do wlosow ALterna Bamboo

Olejek do wlosow alterna Bamboo wesowow

Lakier do włosów

To kolejny produkt, do którego wracam po latach. Z lakierem Infinium marki L’Oreal Professionnel spotykałam się często, gdy pracowałam jako modelka. Wówczas na każdej sesji zdjęciowej styliści fryzur używali sprayu w tej gigantycznej, czarnej butli, a ja nie wiedziałam, z jakiego powodu ten produkt mnie prześladuje. Wówczas nie było tak łatwego dostępu do profesjonalnych kosmetyków, jaką mamy dzisiaj, więc sentyment do tamtych czasów namówił mnie do kupienia tego lakieru do własnego, codziennego użytku. W końcu zrozumiałam, dlaczego profesjonalni styliści fryzur tak często po niego sięgali – jest on naprawdę trwały, potrafi bez problemu poradzić sobie z najbardziej niesfornymi kosmykami, a do tego nie skleja włosów i nie robi na głowie hełmu. Cena jest atrakcyjna, biorąc pod uwagę pojemność (za 1000 ml zapłaciłam 26 złotych).

Lakier do włosow Infinium LOreal Professionel

Wybielająca pasta do zębów

Nie jest tajemnicą, że mam świra na punkcie białych zębów. I choć kilka miesięcy temu poddałam się zabiegowi wybielania, nie przestaję dbać o ich wygląd. Często sięgam po pasty wybielające, by jak najdłużej utrzymać efekt profesjonalnego zabiegu. Jest to istotne, ponieważ codziennie spożywane produkty (buraki, czekolada, czy kawa) krok po kroku, powoli odbarwiają kość zęba. Ostatnio natknęłam się na pastę wybielającą marki Nu Skin i z czystym sercem mogę wam ją polecić. Już od pierwszego użycia widać różnicę w kolorze zębów, a po tygodniu są wyraźnie rozjaśnione. Polecam nałożyć pastę na suchą szczoteczkę i szorować zęby bez użycia wody, dopiero po myciu, wypłukać zęby. W ten sposób zawarte w paście substancje wybielające są nierozrzedzone i jeszcze skuteczniej oddziałują w kontakcie z zębami.

FullSizeRender

WYBIELAJĄCĄ PASTĘ NU SKIN MOŻESZ KUPIĆ >>TUTAJ<<

Jakiś czas temu zrozumiałam, że dopiero na odpowiednio zadbanej i wypielęgnowanej skórze makijaż wygląda atrakcyjnie. Albo wcale go nie potrzebuje. Kosmetyki do pielęgnacji to moja nowa pasja, którą uwielbiam rozwijać i na pewno będę się z wami dzielić moimi kolejnymi odkryciami! 

Kosmetyczne odkrycia vol 4 wesowow.jpg

Ilustracje: zdjęcia własne ®

Stopka 1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s