Bardziej zielona trawa

Czy też zauważyliście, że trawa u sąsiada jest zawsze bardziej zielona? Że koleżanka ma ładniejsze włosy, chudsze nogi i bielsze zęby? Że znajomi mają nowsze auto, większe mieszkanie, grzeczniejsze dzieci? Siostra ma lepszego męża, fajniejszą pracę i więcej znajomych? Ja zauważyłam – w retoryce osób, z którymi rozmawiam. Schemat porównawczy jest jednym z podstawowych sposób poznania siebie, ale potrafi także wpędzić nas w maliny.

„Agnieszko, znasz to pojęcie: <<polskie piekiełko>>” – zapytała mnie kilka miesięcy temu pewna uznana psycholog dziecięca (której tożsamości nie będę ujawniać ze względu na to, że nie mam z nią teraz kontaktu i nie mam możliwości poinformowania jej o wykorzystaniu naszej rozmowy na potrzeby tego artykułu). „Znam, oczywiście, że zam. Ale chyba nie jestem pewna, co ono oznacza” – uświadomiłam sobie w tamtej sekundzie. Nie wiedziałam dlaczego, ale po minie pani psycholog wiedziałam, że od zrozumienia tych dwóch słów zależy powodzenie naszej dalszej rozmowy. Na szczęście miałam odwagę przyznać się do niewiedzy, bo to, co usłyszałam później, rzuciło nowe światło na mój obraz polskiego społeczeństwa. Najbliższego otoczenia, w którym żyję i funkcjonuję od urodzenia. Parafrazując całą opowieść pani psycholog, sens jej wypowiedzi był taki: negatywne nastawienie do życia, ciągłe oglądanie się na życie/ rodzinę / dom / portfel innych, niesamowita zdolność do tworzenia problemów i generalne niezadowolenie z życia to domena Polaków, która bynajmniej nie jest przekazywana w genach, a kształtowana w trakcie całego życia i rozwoju małego człowieka. Nie jednego, nie dwóch ludzi, ale pokoleń, całego społeczeństwa. To schemat, który nieświadomie przekazujemy dzieciom. Mamy go od naszych rodziców, oni od swoich rodziców, a tamci od rodziców rodziców. Błędne koło retoryki i sposobu wychowania doprowadziło nas do społeczeństwa, którego drugie imię brzmi „problem”, „masakra”, albo „beznadzieja”.

Ale do rzeczy. Na czym polega ten błędny schemat? Na negatywnej motywacji. Tak bardzo chcemy, by nasze dzieci były jeszcze lepsze, jeszcze bardziej zdolne, zdobywały lepsze oceny, spełniały nasze oczekiwania, że nie widzimy krzywdy, którą im wyrządzamy. Mówimy: „gdybyś się bardziej postarał, na pewno by ci się udało” – tym samym jednoznacznie oceniając, że dotychczasowe starania dziecka były niewystarczające, choć tak na prawdę maluch mógł wychodzić z siebie, ale mu się nie udało. Takie jest życie. Nie zawsze wszystko się udaje. Tobie także, prawda? Dlaczego zatem oczekujesz od swojego dziecka, że będzie bezbłędne? Nie doceniamy pracy i procesu wykonywania zadania, oczekujemy zadowalających efektów. A później dziwimy się, że młody człowiek chce przejść przez życie na skróty. To rodzice go tego nauczyli zaszczepiając poczucie, że tylko efekty mają znaczenie. Chcemy zmotywować je do działania, uzyskując odwrotny skutek.

plotka 2.jpg

Kolejnym, przytoczonym w rozmowie przykładem negatywnej motywacji jest permanentne porównywanie do innych. „Załóż sama buciki. Zobacz, jak Kasia ładnie zakłada buciki. Kasia potrafi, a Ty nie potrafisz?” – jak często słyszysz takie „zachęty” matki w stosunku do dziecka? Ja je słyszę – bez przesady – przy każdym zetknięciu z mamą i jej dzieckiem. „Zobacz, jak Róża ładnie je. A Ty tak rozwalasz. Jedz jak Róża”. Mogłoby się wydawać, że w ten sposób zachęcamy dziecko do działania, ale efekt jest dokładnie odwrotny. Dziecko nie tylko nie chce się starać, ale także zaczyna nienawidzić tych, którym się udaje. Bo Kasia z przedszkola zyskała większe uznanie mojej matki, samodzielnie zakładając buty. A Róża ładniej je, więc w oczach mamy jest lepsza ode mnie. Pojawia się instynktowna zazdrość o najważniejszą osobę w życiu, która rodzi niechęć do osób, na które matka zwraca uwagę. 

Z takim bagażem doświadczeń i utartych w głowie schematów idziemy w świat. Nauczeni, że przecież łatwiej jest czuć niechęć do osób, które mają więcej, potrafią lepiej, starają się bardziej niż my. Brak chęci do pracy nad sobą nie jest lenistwem, tylko wyuczonym w dzieciństwie schematem postępowania. Oczywiście, że łatwiej jest krytykować i potępiać, niż wziąć się do roboty. Powiem więcej – tak długo, jak nie zdamy sobie sprawy z wyuczonego schematu, nie jesteśmy w stanie zmienić swojego postępowania. To przykład krzywdy, jaką może wyrządzić negatywna motywacja i ciągłe porównywanie przez rodziców w dzieciństwie. Nieustanna krytyka jest trudna do zniesienia, zwłaszcza dla kilkuletniego dziecka. Nic zatem dziwnego, że w dorosłości będzie ono miało problem z poczuciem własnej wartości. Należy pamiętać, że porównywanie ma zupełnie inną siłę rażenia, gdy stosowane jest przez osoby trzecie. Ta sama krytyka brzmi całkowicie inaczej, gdy wypowiemy ją w swojej głowie, niż jeżeli usłyszymy z ust innej (a zwłaszcza bliskiej) osoby.

Jednak sam mechanizm porównywania nie jest ani czymś złym, ani nadzwyczajnym. Nie jest też kwestią uwarunkowania geograficznego, czy sposobu wychowania. „To podstawowe narzędzie zdobywania wiedzy o sobie” – tłumaczy mi Sylwia Miller – psycholog i kwalifikowana psychoterapeutka„Uczymy się siebie poprzez interakcje z innymi ludźmi, nic zatem dziwnego, że sięgamy po narzędzie, jakim jest porównanie. Gdy chcemy wiedzieć, czy jesteśmy w czymś dobrzy, czy odnieśliśmy sukces, czy jesteśmy kochani – czyli w sytuacjach, których nie da się niczym zmierzyć. To właśnie w ocenie tych sektorów życia potrzebujemy odniesienia, jakim jest inny człowiek” – dodaje.

plotka 3

Zabawa zaczyna się w momencie gradacji mechanizmu porównawczego. Może on pójść w dwie strony – „do góry” – czyli, gdy porównujemy się do kogoś lepszego od nas, do autorytetu z danej dziedziny. Ten mechanizm stosujemy, by określić swój cel i zmotywować się do pracy. Ja nazywam to porównaniem pozytywnym, czyli takim, które zachęca nas do działania. Występuje także ten negatywny, który deprecjonuje osiągnięcia i życie osób trzecich, dając nam (pozornie) lepsze samopoczucie. To tak zwane porównanie „w dół”, dlatego, że wówczas obiektem staje się osoba, która ma od nas gorzej. Myślimy sobie: „kupiłam nowe auto, a jego nie stać na rower dla dziecka”. W tym momencie nasze myślenie może pójść w dwie strony: 1) skupienie na sobie i stworzenie pozytywnej opinii na własny temat, np.: „Ja to jednak jestem bogata”, 2) ale może także skupić się na utrwaleniu negatywnego obrazu o drugim człowieku, czyli np.: „Kiepski z niego rodzic”. Pojęcie „polskiego piekiełka” odnosi się właśnie do skłonności tworzenia negatywnych opinii o innych, zamiast skupienia się na sobie. W ten sposób rodzi się plotka nacechowana negatywnym wyobrażeniem sytuacji. To jednak zupełnie inny i bardzo złożony temat, któremu niedługo poświęcę osobny tekst. Powróćmy zatem do kwestii mechanizmu porównawczego. Po co go stosujemy?

„Oprócz dostarczania wiedzy na swój temat, pozwala on także na regulację naszych emocji” – tłumaczy Sylwia Miller, co bez wątpienia jest bardzo istotne w prawidłowym funkcjonowaniu układu nerwowego. „Nie można zatem jednoznacznie stwierdzić, czy mechanizm porównawczy jest pozytywny, czy negatywny, bez względu na to, do jakich czynów człowiek jest zdolny pod jego wpływem” – dodaje. To, co według psycholog jest bardzo istotne w posługiwaniu się porównaniem, to znaczenie autorytetów i przykład, jaki oni nam dają. „Jeśli władza jest w stanie posunąć się do obraźliwych stwierdzeń i posługuje się wulgaryzmami, to my jako społeczeństwo, czujemy przyzwolenie do podobnego zachowania” – mówi Sylwia Miller. A to – przyznajcie – jest naprawdę przerażające. 

Ciągłe oglądanie się na innych, zaglądanie do portfela obcych osób, ocenianie życia nieznajomych. Czytanie plotek, powtarzanie bzdur o ludziach, których się nie zna. Nieświadome krzywdzenie innych (a przy tym samych siebie) to rzeczywistość, z którą zmagamy się na co dzień. To są modele zachowania, które powielamy, a na koniec dnia sami mamy o nie pretensje. Aby to zmienić, warto przyjrzeć się sobie, zmienić swoje zachowanie, dać dobry przykład innym i nauczyć go swoich dzieci. Tylko ciężka praca może przynieść skutek w postaci przyjaznego środowiska, miłego otoczenia i świata, w którym chcemy żyć.

plotka 4.jpg

Ilustracje: Edyta Klaper

Stopka 1

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s