Przemoc rodzi przemoc

W poniedziałek, 14 stycznia 2019 w gdańskim szpitalu zmarł Paweł Adamowicz – prezydent miasta Gdańsk, który dzień wcześniej został zaatakowany przez nożownika podczas 27. Finału WOŚP. Szok, zdziwienie, niedowierzanie – to emocje, które emanowały ze sceny w trakcie i jeszcze kilka sekund po ataku napastnika. To emocje, które przeradzają się w smutek i żal. We mnie i myślę, że w sercach większości Polaków. 

Masowa impreza: kilkanaście tysięcy osób publiczności, kilkanaście na scenie: wolontariusze, organizatorzy i On – Prezydent Gdańska, gospodarz miasta, przemawiający o dobroci i miłości. Bo właśnie nim poświęcony jest każdy finał WOŚP. To pretekst do zjednoczenia się rodaków ponad podziałami, ponad politycznymi przekonaniami i wyznawanymi ideologiami. To pretekst, by połączyć siły w pomocy najbardziej potrzebującym. Tym, którzy nie mają możliwości, by walczyć o siebie. Tak piękny, tak wzniosły moment przerodził się w tragedię, gdy na scenę wtargnął mężczyzna i na oczach wszystkich zadał prezydentowi trzy ciosy nożem. 

Zanim zobaczyłam nagrania z kamer transmitujących wydarzenie w telewizji, nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. W mojej głowie kłębiło się mnóstwo pytań: kto go tam wpuścił? Nikt nie powstrzymał? Dlaczego to zrobił? Jak mogło do tego dojść? Słyszałam o krążących w sieci nagraniach, co też wykraczało poza granice mojej wyobraźni. Bo fakt, że brutalne morderstwo zostało uwiecznione i jest dostępne do wglądu za sprawą jednego kliknięcia myszki, po prostu mnie mierzi. I przeraża. Dopiero, gdy ogłoszono śmierć Pawła Adamowicza, zdobyłam się na odwagę, by na własne oczy zobaczyć, co tego dnia wydarzyło się na scenie finału WOŚP. Nie tak to sobie wyobrażałam. Byłam przekonana, że „intruza”, który wdziera się na scenę takiego wydarzenia ktoś obezwładni, zatrzyma zanim jeszcze znajdzie się u celu. Ale on nie tylko nie został powstrzymany, ale zdołał zaatakować człowieka. Po zadanych ciosach przez kilkanaście sekund jeszcze krząta się po scenie, wykrzykując swoje imię. Przypomina to taniec triumfalny. Coś obrzydliwego. Dopiero chwilę później zaczyna się akcja, której spodziewałam się na początku zaistniałej sytuacji: ktoś rzuca się na pomoc rannemu mężczyźnie, ochrona obezwładnia napastnika. Widać, że absolutnie nikt nie spodziewał się, że tego dnia, przy takiej okazji może dojść do tak bezwzględnego napadu gniewu. Że wśród dobrych serc i przyjaciół znajdzie się wróg opętany agresją, gniewem. Że tego dnia wygra zło.

3Zapewne każdy z was się z nimi spotkał w swoim życiu. Na pewno niejednokrotnie sami ich doświadczyliście, być może bywały momenty, w których złe emocje brały nad wami kontrolę. Nie ma w tym nic złego, mamy prawo się zezłościć, zirytować, sfrustrować. Ale każdy dorosły człowiek musi umieć sobie z nimi radzić. Nie ma wytłumaczenia sytuacji, w której agresja jest sposobem na rozładowanie trudnych emocji. W Gdańsku agresja doprowadziła do morderstwa. Ale ma ona różne oblicza. Może być „niewinnym” popchnięciem, uderzeniem, powtarzającymi się aktami przemocy cielesnej, ale także słownej i emocjonalnej. 

Jak rodzi się agresja? Nie jestem psychoanalitykiem, ekspertem. Mogę wypowiadać się wyłącznie z perspektywy bacznego obserwatora ludzkich zachowań i przez pryzmat własnego doświadczenia. One nauczyły mnie, że agresja jest wynikiem skumulowanych frustracji, głębokiego poczucia niesprawiedliwości, nieszczęścia, negatywnych emocji, które znajdują ujście w przemocy przez brak samoświadomości. Gdy człowiek nie wie, co go „boli”, trudno z tym walczyć, a co dopiero to zmienić. Coś w środku pęka, pojawia się poczucie bezradności i chęci wyrzucenia z siebie rosnącego w głowie, uwierającego balona zła. Ktoś „wyżyje się” werbalnie, ubliżając, wyzywając lub oczerniając swoją ofiarę. Ktoś inny popchnie, uderzy, przewróci. Inny zabije. 

Spowodowanie śmierci jest skrajnym, niewytłumaczalnym aktem agresji. I choć prawodawstwo daje margines błędu i możliwość znalezienia okoliczności łagodzących odebranie życia, to w moim odczuciu nie ma usprawiedliwienia na to, co wydarzyło się na scenie koncertu WOŚP. Morderstwo tak głupie, tak bezsensowne, odebrało życie młodemu człowiekowi, spowodowało żal społeczeństwa i cierpienie rodziny. Zadało rany, które już nigdy się nie zagoją.

1.jpg

Morderca – poważne słowo. Myślicie, że jesteśmy lepsi? Codziennie stosujemy przemoc – nawet wobec tych, których kochamy. Wymuszamy, oczekujemy, naciskamy, wykorzystujemy. Sprawiamy przykrość, obrażamy, ubliżamy, hejtujemy. Wyżywamy się, krzyczymy, rozkazujemy, dyskredytujemy. Nie dajemy drugiemu człowiekowi możliwości bycia sobą. Żyj i daj żyć innym, tak jak oni tego chcą. Bez osądzania, krytykowania, ubliżania, przeszkadzania. 

Chcesz, by ten świat był lepszy? Każdy chce. Każdy chciałby się obudzić w świecie, gdzie nie ma przemocy, agresji. Gdzie możesz wyjść z domu, nie zamykając za sobą drzwi, bo wiesz, że nikt nie wejdzie do Twojego azylu. Gdzie możesz wysłać dziecko po bułki bez obaw, że ktoś je porwie. Gdzie zamiast krzywych spojrzeń, przywita Cię uśmiech. Gdzie zamiast negowania Twoich pomysłów, znajdziesz chętnych do pomocy przy realizacji swoich marzeń. Brzmi doskonale, prawda? Wiem, że świata nie zmienisz. Ja też nie. Ale wiem, że zmieniając siebie, dokładam małą cegiełkę w budowaniu lepszego jutra. Zacznij od siebie.

2

Rzadko wypowiadam się w takich tematach. Wolę siebie w roli obserwatora. Zamachy terrorystyczne, napady, kradzieże. To wszystko bez wątpienia ogromne tragedie, które zmieniają życie wielu osób. Ale nie moje. Gdy słyszę o jakimś dramacie, zamykam się w sobie, skupiam na rodzinie, najbliższym otoczeniu. Ochraniam to, co kocham, nakładając na mój mikroświat pancerną skorupę. Gdy zagrożenie mija, wszystko wraca do normy. Tym razem tak nie będzie. Ani u mnie, ani u Was. Serce wytwarza skrajne emocje: bo z jednej strony pojawia się ogromny żal, a z drugiej radość, że tak wiele osób przeżywa to, co się stało. Że nie przeszło obojętnie, nie machnęło ręką, nie zapomniało. To oznacza, że mamy w sobie jeszcze oznaki człowieczeństwa. A gdzie jest człowieczeństwo, tam jest miłość.

Potrzebowałam kilku dni, by strawić emocje, które wywołało na mnie morderstwo Prezydenta Adamowicza. Dzisiaj, pisząc ten tekst, jestem pełna nadziei, że ta śmierć jednak nie będzie bezsensowna. Że każdy z nas zastanowi się nad sobą i zacznie zmieniać świat. Od siebie.

4

Ilustracje: Edyta Klaper

Stopka 1

2 myśli w temacie “Przemoc rodzi przemoc

  1. Nóż w serce narodu! Tego wieczoru zło dokonało spektakularnego aktu przemocy. Na oczach milionów ludzi sięgnęło po życie wyjątkowo zdolnego, lubianego i szanowanego człowieka – Pawła Adamowicza. W swojej perfidii zrobiło to w wyjątkowym dla Polaków dniu, kiedy to ponad różnicami i podziałami łączą się wokół idei czynienia dobra dla drugiego człowieka.
    To morderstwo miało nas wystraszyć, pogrążyć w przerażeniu, wzbudzić nienawiść, usprawiedliwić sięgnięcie po broń. Nie chcę się na to zgodzić w moim życiu. Chcę kochać, a nie się obawiać. Chcę ufać, a nie być podejrzliwą.Chcę pomagać, a nie uciekać. Została zapłacona najwyższa cena ZYCIE CZLOWIEKA konsekwencje będą sięgały dużo dalej…. będą się ciągnęły latami w poczuciu beznadzieji i pytań najbliższych Dlaczego…… ???? Chcąc nie chcąc w rodzinę wejdzie poczucie odrzucenia i sierotctwa na lata…. och można pisać i pisać….😂 emocjonalny komentarz bo jestem z Gdańska. Pozdrawiam życząc aby kiedyś ludzie poznali czym jest prawdziwa miłość😘

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s