Klątwa gołej kostki

„Gdzie są matki tych dzieci, co chodzą zimą z gołymi kostkami?!” – krzyczy z Facebooka post mojej znajomej. A mnie się chce krzyczeć razem z nią. Czy w podobieństwie do sezonowych trendów, zdrowy rozsądek niepostrzeżenie wyszedł z mody?

Kocham modę, uwielbiam patrzeć na pięknie (i ciekawie) ubranych ludzi. Obserwuję zmieniające się trendy i gdy wydaje mi się, że już wszystko widziałam, to zawsze coś mnie zaskoczy. Pamiętam, że takiego właśnie szoku doznałam, gdy pojawiła się moda na zrzucenie skarpet zimą.

„Kiedyś chodziło się bez czapki, dzisiaj bez skarpet. Taka moda. Kiedyś czapki były szczytem obciachu, dzisiaj są najgorętszym gadżetem zimowego sezonu. Pewnie znienawidzone dziś skarpety za kilka sezonów wrócą do łask ze zdwojoną siłą” – tłumaczy mi Dagmara Radzikowska, stylistka i moja modowa wyrocznia. 

Ok, teraz już trochę rozumiem. Pamiętam, że za czasów młodości sama buntowałam się przeciwko noszeniu czapki. Mieszkałam wtedy w rodzinnym mieście, w górach i uwierzcie mi, że srogie zimy były naszą codziennością. No więc „goła” głowa przy temperaturze -20 stopni była czymś jak najbardziej normalnym. Jak człowiek ma naście lat, to jakoś mniej odczuwa ból i zimno – tak mi się wydaje, bo dziś nie potrafię znaleźć innego wytłumaczenia na moją ówczesną głupotę.

Mam przyjaciółkę – mądra z niej kobieta – do tego zadbana, zawsze dobrze ubrana. Ma świetne poczucie stylu i smaku. To jedna z tych kobiet, które nawet po siłowni w getrach i bluzie z kapturem wygląda jak milion dolarów. Niestety i ona dała się skusić modzie na gołe kostki. Przez dwie jesienie i dwie zimy chodziła bez skarpet i co drugi tydzień była albo przeziębiona, albo chora. Gdy zwracałam uwagę na gołe kostki, odpowiadała: „Przecież mam buty z futerkiem”. Acha.

Asia nie jest jedyną osobą spośród moich znajomych, która rozkochała się w chodzeniu zimą bez skarpet. Nie jest też jedyną, która narzeka na chłód oraz stan zdrowia. Organizm najszybciej wyziębia się właśnie poprzez głowę i stopy – to żadne odkrycie. Dlaczego zatem tak wiele osób przekłada modny (bo nie lepszy) wygląd nad zdrowie? Kiedy należy przedłożyć zdrowy rozsądek nad miłość do mody? I czy w ogóle jest taka potrzeba? 

Street Style - Hamburg - November 26, 2018

Naprawdę kocham modę, szanuję, że ludzie ze zwykłych ubrań potrafią wykształtować zjawisko, pobudzić wyobraźnię tłumu, uformować pewien styl życia. Pomijając moje najszczersze emocje, jestem też pragmatyczką. A pragmatyzm nakazuje mi opatulić wszystkie kończyny, by nie zmarznąć i nie złapać zapalenia płuc. Ale wszystko ma swój czas i miejsce. Gołe kostki wrócą latem.

Street Style - Berlin - December 08, 2018

Ilustracje: Getty Images, Instagram

Stopka 1

Jedna myśl w temacie “Klątwa gołej kostki

  1. Też to zauważyłem i też sądzę, że przez…” katar do rozumu” najkrótsza droga. Mogą się jeszcze odezwać stawy, a i nereczki wraz z pęcherzem powinny solidnie zaboleć. Walczyłem z tym zjawiskiem jeszcze jako nauczyciel. Pracując w szkole średniej miałem okazję obserwowania tego jak i w czym się chodzi. Interweniowałem, informowałem, a nawet wręcz straszyłem ceną jaką przyjdzie za to zapłacić.
    Z czapeczkami, czy szlakami już się trochę poprawiło ale za to strefy koniecznego schłodzenia schodzą coraz niżej.
    Oświata prozdrowotna ma sporo do zrobienia. Kreatorzy mody też

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s