Noworoczna rewolucja

Nadszedł on – koniec roku. Przed nami kolejny rozdział życia, jak czysta karta, którą chcemy zapisać nowymi postanowieniami. Ja nie spisywałam ich nerwowo na kartce przez kilka ostatnich tygodni grudnia. Wypracowałam je latami i przez najbliższych dwanaście miesięcy pragnę je pielęgnować i umocnić, by stały się mocnymi filarami mojego całego życia.

Nowe plany, marzenia, oczekiwania – one są najbliższymi towarzyszami Sylwestrowej nocy. Oczekujemy, że nowa data zmieni nasze życie, spełni wyobrażenia, oddzieli grubą kreską od wszystkiego, co było w życiu złe. Tak po prostu, samoistnie. I choć nie jestem przezorna, jakaś część mnie też zawsze miała taką nadzieję. Tym razem jednak będzie inaczej. Dlaczego? Ponieważ przez ostatnich kilka lat zbierałam doświadczenie, próbowałam różnych smaków życia – zarówno prywatnego i zawodowego, i uwierzcie mi, że dopiero po tych kilku latach w końcu wiem, czego chcę. To nie los, czy spisana w pośpiechu lista postanowień dały mi rozwiązanie. Sama je wypracowałam. Co ciekawe, wiele okoliczności dających mi tę pewność wydarzyło się właśnie w tym roku. Niektórym się poddałam, z innymi próbowałam walczyć. Płakałam po nocach, cierpiałam w duchu, potykałam się, myliłam, wstawałam i szłam dalej dopiero wtedy, kiedy osiągałam trudny do określenia spokój ducha. I to właśnie on dawał mi pewność, że to dla mnie dobra droga. Dlatego wiem, że 2019 rok będzie przełomowy. Bo to właśnie w nim będę wdrażać plan życia na zasadach, które sama ustanowiłam.2

Rodzina

Rodzina jest dla mnie najważniejsza. Chyba nigdy wcześniej nie powiedziałam tego głośno. Być może dlatego, że dopiero teraz, jako dorosła kobieta, czuję ciężar odpowiedzialności za ognisko domowe i grono osób, które je tworzą. Dziecko wywróciło moje życie do góry nogami, o tym mówiłam nie raz. Róża jest największym szczęściem, jakie mnie spotkało w życiu. Nauczyła mnie doceniać i szanować miłość, uczucia, emocje. Nie tylko swoje, ale także innych. Wiem, że są najważniejsze. To ona nauczyła mnie walki. O nią, o miłość, o spokój, o siebie. Bo wiem, że mogę dać jej szczęście tylko wtedy, gdy sama będę szczęśliwa. To nie utarty frazes, to jedna z najmądrzejszych myśli, jaka wyszła z ludzkich ust. Dzieci są jak gąbki, chłoną otoczenie i naśladują wzorce, jakie dają im najbliżsi – ci, których kochają i obserwują na co dzień. Zawsze w chwilach zwątpienia w walce o siebie, zadawałam sobie pytanie: „czy chcesz, by Róża przejęła taki wzorzec kobiety, rodziny, związku, postępowania, świata?”. Odpowiedź była oczywista. Dlatego nawet gdy brakuje mi sił, to ona jest największą motywacją, by się podnieść i dać z siebie wszystko. Chcę, by wyrosła na silną, zdecydowaną, konsekwentną kobietę, która potrafi zadbać o siebie i nie boi się głośno mówić, co myśli. Dlatego i ja chcę taka być. Dla niej. 

Ostatni rok był rozwojową rewolucją Różyczki – z małego, czołgającego się szkraba, stała się silnym, rozumnym człowiekiem z emocjami, pragnieniami. Chodzi, biega, tańczy, kombinuje, nawiązuje znajomości, wyraża swoje uczucia. Jestem szczęśliwa, że mogłam uczestniczyć we wszystkich znaczących momentach życia mojego dziecka. Tego nikt mi nie odbierze.

Praca

To dzięki niej mogłam skoncentrować się na życiu mojej Pociechy. W tym roku pojawiały się pewne możliwości zawodowe, niektóre z nich podejmowałam, inne odrzucałam. Musiałam się kilka razy ponownie sparzyć, by znaleźć się w miejscu, w którym jestem. Robić to co lubię, na swoich zasadach. Tworzenie WeSoWoW sprawia mi ogromną frajdę. Przez dziesięć lat swojej zawodowej drogi nie byłam tak spełniona zawodowo. Nawet nie wiecie, ile radości sprawiają mi wasze wiadomości, każdy komentarz, mail, w którym dziękujecie za to, co piszę. To dzięki wam wiem, że to, co robię ma sens. 4

Znajomi

Do końca nie wiem, czy to mój instynkt, czy szczęście, ale na swojej drodze spotykam wyłącznie cudownych ludzi. Zresztą poświęciłam im jeden z ostatnich tekstów pt.: „Aniołowie Stróże”, w którym opisuję, jak wspaniali i wartościowi ludzie mnie otaczają. W tej kwestii nie mam planów, zamiarów, nadziei na zmianę. Jedyne, czego mogę sobie życzyć, to kontynuacja tak dobrej passy w nawiązywaniu przyjaźni i aby grono bliskich znajomych tylko się powiększało.

Ja

Duża część pracy nad lepszym jutrem, to praca nad sobą. Ma to swoje plusy i minusy. Plusem jest to, że zmienianie siebie jest zależne wyłącznie od nas, minusem – że jest to cholernie ciężka praca. Zajęło mi to wiele czasu, a proces wciąż wydaje się nie mieć końca. Ale od momentu, kiedy przetłumaczyłam sobie, co jest dla mnie w życiu najważniejsze, jestem szczęśliwsza. Wypracowałam narzędzia, by uzyskać to, czego pragnę – a to duży krok do osiągnięcia celu, do lepszego życia. Nie tylko dla mnie, ale także dla moich najbliższych. Pracuję nad sobą każdego dnia: nad dbałością o siebie (w sensie psychicznym), nad tym by być milszą, częściej się uśmiechać, robić to, co lubię i nie dać sobie wejść na głowę. Pracuję także nad konsekwencją – w niej pomaga mi sport. Sport jest niezawodnym nauczycielem silnej woli, samorozwoju (nie tylko fizycznego, ale także mentalnego). To inwestycja w siebie, która przyniesie ogromne korzyści pod warunkiem, że będzie się konsekwentnym i pracowitym. Pod warunkiem, że nie będzie odpuszczania, wymówek, taryfy ulgowej. Piękna sylwetka to tylko skutek uboczny ogromnej zmiany, jaką sport powoduje w naszej głowie. 3.jpg

Mówi się, że jaki Sylwester, taki Nowy Rok. Przez ostatnich 6 lat nie przykładałam do tego większej wagi. Sylwestrową noc spędzaliśmy w Hotelu Brant, który Kuba prowadzi ze swoim wspólnikiem. To trochę tak, jak byśmy organizowali gigantyczną domówkę dla połowy miasta. Masa przygotowań, ogromny stres, chęć zadowolenia wszystkich. Pełniliśmy rolę gospodarzy, a Kuba dodatkowo był w pracy. Ja wyciągałam starą sukienkę z szafy, malowałam się przez 5 minut, szłam z niedosuszonymi włosami. Dwie ostatnie sylwestrowe noce zastanawiałam się, czy Róża dobrze śpi, czy za nami nie tęskni i czy nie boi się huku petard. W tym roku będzie inaczej – to my idziemy w gości. Mam przygotowaną od miesiąca kreację, przygotowałam się do tej nocy najlepiej jak mogłam. W końcu rewolucja wymaga odpowiedniej oprawy 🙂 To musi być dobry, a na pewno inny rok!

Wszystkiego Wymarzonego w Nowym Roku!1.jpg

Ilustracje: Edyta Klaper

Stopka 1

3 myśli w temacie “Noworoczna rewolucja

  1. Ja nie widzę w tym podsumowaniu – jako bazie do planowania – wyłącznie ewolucję.
    „Trzeba dojrzeć aby dojrzeć” – napisała jedna z młodych poetek. Rewolucja burzy zastane, a więc sprowadza na nas i otoczenie większe lub mniejsze straty. Jej dziećmi są gniew, oburzenie, mściwość…Nadzieje na korzystną zmianę też są raczej płonne.
    Tak, jak Ty to czynisz jest znacznie lepiej…
    Szczęścia w Nowym Roku życzę

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s