Życie online

Wciąż nie mogę się zdecydować, czy ja, ty, my – wszyscy urodzeni przed tzw. erą millenialsów, jesteśmy pokoleniem poszkodowanym czy ostatnim, szczęśliwym. Czy transformacja ekonomiczna, systemowa, a przede wszystkim socjologiczna, której byliśmy świadkami, jest naszym błogosławieństwem, czy przekleństwem. Często odnajduję się w rozdarciu między dzisiejszą wygodą, a sentymentem do życia sprzed epoki internetu.

Mam już trochę wiosen na karku, ale doskonale pamiętam swoje dzieciństwo. Spędziłam je na dworze, ze znajomymi „z podwórka”. Czas spędzaliśmy na graniu w piłkę, w klasy, siatkówkę. Jeździliśmy na wycieczki rowerowe do lasu, skakaliśmy po rowach, bawiliśmy się w dom lub w chowanego. Gdy padał deszcz, taplaliśmy się w błocie, skakaliśmy po kałużach albo siedzieliśmy w jakiejś bramie z nadzieją, że zaraz przestanie padać. W zimie jeździliśmy na sankach lub popularnych w tamtych czasach „jabłkach” (takie plastikowe placki pod tyłek, które w zasadzie niczym nie różniły się od foliowych reklamówek). Organizowaliśmy wojnę na śnieżki, lepiliśmy bałwany, a wieczorami rodzice organizowali nam kuligi. Bez względu na warunki atmosferyczne, wolny czas spędzaliśmy na dworze. Zakaz wyjścia z domu był największą karą. Dziś jest zgoła inaczej. 

W międzyczasie pojawiły się telefony stacjonarne, później komórkowe. Tym drugim nikt nie wróżył większego sukcesu. Pamiętam, że mój ojciec – człowiek pracujący na zachodzie, jako pierwszy w moim rodzinnym mieście miał telefon komórkowy. W jego przypadku akurat taki przenośny komunikator miał sens – byłam tak podekscytowana faktem, że w każdej chwili mogę skontaktować się z wiecznie nieobecnym tatą, że mając kilka lat zapamiętałam nawet 9-cyfrowy numer telefonu, który mam w głowie do dziś. Gdy telefony komórkowe pojawiły się w Polsce, tata kupił mi i siostrze po niebieskim Sony Ericssonie. Ten model był spełnieniem naszych marzeń: miał antenkę i klapkę, no i reklamowała go Kayah, śpiewając w reklamie telewizyjnej usługi POP. Pominę fakt, że nikt z naszych rówieśników nie miał wówczas telefonu komórkowego. Ba, nawet nasza mama nie miała. Tak więc jedyny pożytek z komórki był taki, że mogłam zadzwonić lub napisać SMS do siostry za ścianą. Lub do taty. To było niecałe 20 lat temu.

10 lat temu, gdy przyjechałam do Warszawy, komórki były już znacznie bardziej popularne i częściej używane, ale w porównaniu do dzisiejszych czasów, były na marginesie naszych niezbędników. Gdy poznałam Kubę, używał komunikatora firmy Nokia – nie wiem, czy pamiętacie, były to takie wielkie cegły z wysuwaną klawiaturą. Wielokrotnie robiłam sobie z niego żarty, sugerując, by zmienił telefon na coś bardziej praktycznego. Ja wtedy odziedziczyłam po tacie pierwszy model iPhona, ale Kuba nie chciał na niego patrzeć. Mówił, że nigdy nie przekona się do dotykania ekranu zamiast klawiatury. Ja byłam zakochana w tej technologicznej nowince, choć jeszcze wtedy nie wykorzystywałam w pełni możliwości smartfona (ze względu na cholernie drogi internet). Gdybym wówczas wiedziała, jak smartfony zmienią naszą rzeczywistość, byłabym pierwsza do ich bojkotu. insta rzecz 5O co mi chodzi? Ano chodzi mi o to, że jako baczny obserwator zjawisk zachodzących między ludźmi jestem załamana i zdruzgotana tym, co zrobiła nam technologia, dostęp do internetu, komputerów i smartfonów. Dostaję spazmów, gdy w knajpie widzę parę „zakochanych” z nosami wlepionymi w ekrany swoich smartfonów. Współczesny obrazek z wakacji: mama na leżaku robi sobie selfie, ojciec na iPadzie ogląda mecz, dzieci – zamiast pluskać się w wodzie, grają w Minecrafta. Nikt ze sobą nie rozmawia, nawet nie spojrzą we własnym kierunku. Obraz nędzy i rozpaczy. Oczywiście obwinianie technologii za ludzką głupotę jest dużym uproszczeniem. Tak, jestem wściekła na ludzi, że nie potrafią docenić tego, co w życiu ważne. Że idą na łatwiznę, że są leniwi – że nie chce im się dbać o to, co ma w życiu wartość. 

Najbardziej załamuje mnie fakt, że internetowe zachowania zaczynają wypierać prawdziwe relacje międzyludzkie. Co więcej, zaczynają przenikać do prawdziwego świata, odciskając piętno na życiu w realu. Portale społecznościowe stały się platformą tworzenia i dbania o znajomości, a także księgą składania skarg, zażaleń i wbijania sobie wzajemnych szpil. Okazuje się, że bardzo popularną „karą” za niewygodne zachowanie jest na przykład usuwanie kontaktu z grona znajomych na Facebooku, lub blokowanie profilu, by nie wiedział, co się dzieje w życiu osoby obrażonej. Druga opcja – ta z zablokowaniem – zostawia otwartą furtkę i pozwala zmienić zdanie, gdy emocje opadną. Być może was to zdziwi, ale niektórzy moi znajomi obrażają się, gdy nie zostawię „lajka” pod ich zdjęciem. Biorą to za afront i wyraz braku szacunku, a w porywach nawet chamstwo. Serio, kilka razy usłyszałam „nawet nie polubiłaś mojego zdjęcia na Instagramie” jako argument potwierdzający mój paskudny charakter. Z drugiej zaś strony niektóre osoby naprawdę nie zostawiają serduszek pod zdjęciem na Instagramie, „żeby wiedział, że jest chamem” albo „specjalnie nie polajkowałam jej zdjęcia”. Serio. Okazuje się, że bardzo istotne jest także, kto ogląda nasze relacje na Instagramie. Dopiero ostatnio nauczyłam się sprawdzać profile osób, oglądających moje InstaStory. Nie za bardzo potrafię zrobić użytek z tej wiedzy, ale wiem, że niektórzy ją wykorzystują. Wiele osób naprawdę uzależnionych jest od Instagrama i tego, co się dzieje w sieci. Powód jest nawet zrozumiały: nie ma możliwości, by w realnym świecie zdobyć aprobatę tak wielu osób w tak krótkim czasie. Wrzucasz zdjęcie, na którym oczywiście pięknie wyglądasz i w przeciągu kilkunastu minut zdobywasz kilkadziesiąt serduszek. W realnym życiu prawdopodobnie w ciągu miesiąca nie jesteś w stanie spotkać się z taką ilością osób. Ego rośnie, apetyt hula.

insta rzecz 3

Zauważyłam też nowy zwyczaj zostawiania urodzinowych życzeń lub gratulacji na Instagramie. Doprawdy dziwi mnie to przeokrutnie – zwłaszcza, jeśli komunikat odnosi się prywatnych okazji bliskich sobie osób. Nie wiem, po co miałabym w internecie składać urodzinowe życzenia mojemu mężowi lub przyjaciółce, skoro robię to osobiście, dokładając do słów soczystego buziaka. Według mnie, jest to milsze i bardziej zasadne. O co tu chodzi? By świat się dowiedział, że pamiętam? Nie rozumiem, wytłumaczcie. 

Krótko mówiąc internetowe relacje dorównują, a może nawet przewyższają ważnością te z prawdziwego życia, co mnie – nie ukrywam – bardzo niepokoi. W życiu bym nie pomyślała, że brakiem „lajka” pod zdjęciem, robię komuś przykrość. I w drugą stronę – że klikając na czyjąś relację, tworzę wrażenie nadmiernego zainteresowania daną osobą i jej życiem. Załamuje mnie fakt, że zaczynamy i kończymy nasz dzień kontrolą tego, co wydarzyło się w internetowej rzeczywistości, nie dbając o to, co dzieje się tu i teraz. Nie udawaj, że i ty tego nie robisz. insta rzecz 4

Lubię technologię, naprawdę. Uważam, że mamy ogromne szczęście, że maszyny są w stanie wyręczyć ludzi w wielu ciężkich pracach. Korzystam z udogodnień, jakie niesie ze sobą dobrodziejstwo internetu. To miejsce mojej pracy i pozyskiwania wiedzy. Nie mam zamiaru pluć we własne gniazdo, ale uważam, że wszystko ma swoje granice. Uważam także, że relacje międzyludzkie i prawdziwe życie są wartością nadrzędną i nic jej nie zastąpi. Choć jestem przedstawicielką pokolenia transformacyjnego, przemawiają przeze mnie staroświeckie zwyczaje. Jeśli chcę z kimś porozmawiać od serca, to preferuję spotkania na żywo. Jeśli się na kogoś obrażam, to mówię mu wprost. Jeśli ktoś zrobił mi przykrość, to wyjaśniam z nim sprawę w cztery oczy. Bez zbędnych manifestów sympatii, empatii i antypatii w internecie. I buntuję się przeciwko spędzaniu życia ze Smartfonem. Wszystko jest dla ludzi i mnie samej znajomości w sieci sprawiają frajdę. Doceniam fakt, że w prosty sposób mogę skontaktować się z Wami, moimi czytelnikami. Że mimo dzielących nas kilometrów i wielu barier, możemy ze sobą „porozmawiać”. Że możecie w łatwy sposób zajrzeć do mojego życia i wybrać z niego coś, co przyda się Wam. Jednak nikt mnie nie przekona, że życie w sieci zastąpi prawdziwe relacje. Że związek z telefonem zastąpi potrzebę bliskości, zbuduje więź i zaufanie. Bo koniec końców okazuje się, smartfon jest zbyt mały, by wypełnić pustą przestrzeń przy stole, na kanapie czy w łóżku. 

insta rzecz

Ilustracje: Edyta Klaper

Stopka 1

3 myśli w temacie “Życie online

  1. Dzień dobry
    Tekst idealnie w punkt!
    Sama dokonałam ostatnio małego eksperymentu, a mianowicie wyłączyłam powiadomienia o moich urodzinach na FB i co… z całej masy znajomych tylko dwie osoby pamiętały!
    Gdzie ten świat zmierza? Co jeszcze przeniesie? Aż strach pomyśleć…
    Pozdrawiam serdecznie i miłego dnia życzę 🙂

    Polubienie

  2. Przyznam szczerze, że dostaję białej gorączki, kiedy chcę porozmawiać z chłopakiem, a on jak nie przy komputerze siedzi to przesiada się na telefon. I jeszcze kiedy chcę coś powiedzieć, to zbulwersowany pyta co chcę, bo mu przeszkadzam, bo ogląda filmiki na yt. Smutne to i przykre, że jest od tego tak uzależniony. Jednak po dłuższej rozmowie na ten temat dostrzegł swoją winę i stara się to ograniczyć kiedy spędzamy czas razem.
    Pani tekst idealnie obrazuje to, co dzisiaj się wyprawia między ludźmi. Też jestem z pokolenia „podwórka” i kiedy widzę jak „madka” wpycha dziecku tablet, żeby mieć spokój to aż mam ochotę zwrócić uwagę. Ale przecież jest mniej prawdopodobne, że dziecku coś się stanie kiedy ogląda coś na tablecie bądź gra, niż kiedy miałoby biegać po dworze i jeszcze by musiała pilnować, by nic się dziecku nie stało. To jest tragiczne. Ale przecież nie będę mówiła jak ktoś ma wychowywać dziecko, kiedy sama nie mam.
    Z własnego doświadczenia muszę powiedzieć, że o wiele bardziej doceniam te wszystkie małe, ale jakże ważne rzeczy, kiedy mam okazję spędzać czas z bliskimi na łonie natury. Kiedy pracuje się przy komputerze, to wracając z pracy ma się ochotę na spacery, na ognisko, na wyjazd w góry czy nad morze. Po prostu spędzać czas na świeżym powietrzu.
    Świetny tekst! Pozdrawiam :*

    Polubienie

Odpowiedz na bfcb Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s