Proszę o ciszę

Hałas, zgiełk, szum – bodźce słuchowe nacierają z każdej strony, zwłaszcza jeśli mieszkasz w dużym mieście. Zapewne większości z nich już nawet nie słyszysz, ale czy wiesz, że one oddziałują na Twój układ nerwowy? Natężony dźwięk może wywoływać bezsenność, a nawet groźne schorzenia kardiologiczne. 

Nie bez przyczyny hałas określa się jako zanieczyszczenie środowiska. Naukowcy zakwalifikowali go do jednych z najgroźniejszych czynników wpływających na choroby cywilizacyjne. Mówi się, że hałas jest jak bierne palenie – nie masz na niego wpływu, ale i tak oddziałuje na Twój organizm. Samochody, pralka, suszarka, telefon, domofon, dzwonek, wiertarka sąsiada – to wszystko nadszarpuje system nerwowy, powodując silne napięcia. Uwaga – nawet, jeśli uważasz, że głośny dźwięk Tobie nie przeszkadza, to podobno Twój układ nerwowy ma inne zdanie na ten temat. 

Dlaczego o tym piszę? Ponieważ odkąd urodziłam dziecko, stałam się szczególnie wrażliwa na głośny dźwięk. Myślałam, że po kilku miesiącach mi przejdzie i uszy przestaną mi płatać figle. Jednak mój układ nerwowy po ciąży pokazał mi środkowy palec, informując: „hej, już nic nie będzie takie jak kiedyś”. A kiedyś byłam totalnie niewzruszona ulicznym gwarem, hałasem jeżdżących samochodów, klaksonami i stukaniem obcasów sąsiadki. Jak miałam kilkanaście lat zasypiałam przed telewizorem lub ze słuchawkami na uszach, w których muzyka grała całą noc, nastawiona na najwyższy poziom głośności. Dzisiaj uliczny ruch nie daje mi spać. Gdy zasypiam, słyszę nawet tykającą sygnalizację świetlną, która informuje przechodniów o zielonym świetle. A do jezdni mamy kilkaset metrów. Skąd mi się to wzięło? Trudno mi powiedzieć – wiem, że pierwsze tygodnie życia Róży spędziliśmy w totalnej ciszy, ponieważ mała miała problemy z zaśnięciem. Ale później normalnie przy niej funkcjonowaliśmy – często puszczałam jej muzykę. Co prawda remont w naszym bloku nie ułatwiał nam zadania – po 3. miesiącu życia Róży pod nami rozpoczął się remont generalny i młoty oraz wiertarki pruły ściany przez kilka tygodni od rana do południa. Wtedy znikałyśmy z domu na cały dzień, by nie przebywać w takim hałasie – mimo mrozu i pluchy. Spacerowałyśmy godzinami po okolicy, gdzie w porównaniu z odgłosami remontu, było w miarę cicho. Ale jednak to miasto: jeżdżące samochody, latające samoloty, kroki przechodniów – to wszystko, czego ja jako przyzwyczajona osoba już nie słyszałam, na Różę działało jak przynęta. Gdy tylko słyszała głośniejszy dźwięk, od razu otwierała oczy, a jej źrenice rosły do rozmiarów pięciozłotówek. Trudno się jej dziwić – ja do tej pory najeżam się, gdy sąsiadka z góry stuka obcasami o nasz sufit. A robi to bez przerwy.cisza 1 aI ja – jak na prawdziwą matkę – lwicę przystało, walczyłam o tę ciszę dla małej. Nękałam robotników na budowie, by zlitowali się nad nami chociaż na godziny jej drzemki (kiedy mróz na dworze był zbyt duży, by opuścić dom), do tej pory mam wiecznie wyciszony dźwięk w telefonie, a jakiekolwiek hałas powoduje, że się najeżam, staję się nerwowa, wręcz agresywna. Myślisz, że to dziwne. Nie do końca – jak twierdzą naukowcy, natężony hałas może powodować silne zaburzenia kardiologiczne. Co ma piernik do wiatraka? Dr Lars Jarup z Imperial College London prowadził badania, które dowiodły, że hałas sięgający ponad 35 decybeli (przelatujący nad głową samolot lub przejeżdżający obok samochód) podnosi ciśnienie krwi. A jak ciśnienie krwi zostanie podniesione, to można spodziewać się choroby niedokrwiennej, zaburzeń pracy serca, a nawet jego zawału. Hałas jest szkodliwy także z punktu widzenia psychologicznego – podobno miejski zgiełk przyczynia się do wzrostu agresji, zmniejsza chęć udzielania pomocy, a nawet powoduje, że ludzie się od siebie odsuwają. Dodatkowo, hałas sprzyja negowaniu wszystkiego, co nas otacza. Jeśli zatem twój partner nie chce się zgodzić na twoją propozycję, nie dopytuj go w warunkach natężonego dźwięku, bo na pewno ją odrzuci. cisza 2

Badania wykazały także, że kobiety – pod wpływem zmęczenia i stresu – o wiele bardziej są narażone na przykre skutki natężonego dźwięku niż mężczyźni. Krótko mówiąc – jesteśmy mniej odporne na hałas niż mężczyźni. Jeśli zatem usłyszysz od swojego partnera zdanie: „Co ty wymyślasz, wcale nie jest tu głośno”, każ mu się zamknąć, lub przeczytać ten tekst. Musimy pamiętać, że drażniący dźwięk źle wpływa na funkcjonowanie organizmu, zniechęca do podejmowania nowych działań i obniża motywację. Dlatego też dzieci wychowywane w głośnych domach, mające styczność z natężonym dźwiękiem, nie potrafią skoncentrować się w szkole i wolniej się rozwijają. Podobno ta zasada ma przełożenie także na placówki naukowe – dzieci ze szkół położonych w pobliżu np. lotniska mają gorsze wyniki w nauce niż ich rówieśnicy ze wsi. Zaskoczeni? 

Ja niezupełnie. Obserwuję funkcjonowanie swojego organizmu w towarzystwie natężonego dźwięku i powiem szczerze, że nie ma się czym chwalić. Wiele pracy i energii kosztuje mnie opanowanie siebie, bo zapanowanie nad stresogennym czynnikiem w tym wypadku jest wręcz niemożliwe. I choć podobno marzenia się spełniają, to nie widzę szans na wyprowadzkę na bezludną wyspę. Dlatego w miarę możliwości ograniczam hałas w otoczeniu swoim i swojego dziecka. 4-cisza-x.jpg

Ilustracje: Edyta Klaper

Stopka 1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s