Uroda lubi relaks

Góra obowiązków, nieludzki pęd, wieczny wyścig z czasem – można odnieść wrażenie, że chwila dla siebie w codziennej rutynie to ogromny luksus. Coś w tym jest, ponieważ relaks jest bardzo ważny – nie tylko dla naszego umysłu, ale także dla ciała.

Odpoczywanie jest niełatwą sztuką. Powie wam to każdy psycholog i lekarz. Okazuje się bowiem, że nie zawsze stan spoczynku naszego ciała równoznaczny jest z jego regeneracją. Przerabiałam to na własnej skórze – mój organizm wytwarzał tak wysoką ilość kortyzolu (hormon stresu), że ciało męczyło się nawet, gdy spałam (więcej na ten temat pisałam w tekście „Bezsenność w Warszawie”). Długotrwały stres niekorzystnie wpływa na funkcjonowanie całego organizmu – powoduje bezsenność, zatrzymuje metabolizm, może nawet wywołać depresję. Ja bardzo źle reaguję na stres – poziom adrenaliny skacze mi do sufitu, staję się nerwowa, wybuchowa, trudno mi opanować sytuację. A gdy do tego dochodzi zmęczenie, to katastrofa jest gwarantowana. Krótko mówiąc w stanie zmęczenia jestem najgorszą na świecie czarownicą, przed którą należy uciekać. Ja bym uciekała. 

Tyle w kwestii psychiki i zachowań. Ale czy kiedykolwiek zastanawiałaś się, jak zmęczenie i stres odbija się na Twojej urodzie? Kilka lat temu, gdy pracowałam w telewizji bardzo zaniedbałam swoje ciało. Nie tylko pod względem braku ćwiczeń (na szczęście młodzieńczy metabolizm w tamtych czasach był dla mnie łaskawy), czy paskudnego jedzenia, ale także braku regularnych badań, czy wizyt u lekarzy. Wymówka jest głupia i błaha – wiem – jednak prawdziwa: brak czasu i błędne określenie priorytetów. Wtedy praca była dla mnie najważniejsza na świecie. Stawiałam ją na pierwszym miejscu na liście wszystkiego i poniosłam tego konsekwencje. Pamiętam jedną taką sytuację z tamtych czasów, kiedy po 16-godzinnym dyżurze w pracy, który skończył się o 24 (zanim dotarłam do domu i poszłam spać, była zapewne godzina 2 nad ranem), wróciłam do biura o 8 rano na kolejny dyżur. Moja koleżanka z pracy spojrzała na mnie i zapytała: „Aga, czy u Ciebie wszystko dobrze? Jesteś chora?”. Nie byłam chora. Czułam się rewelacyjnie – napędzana adrenaliną nie czułam zmęczenia, które mój organizm sygnalizował poprzez ogromne worki pod oczami, szarość skóry, odwodnienie. Po kilku latach takiego wariackiego tempa zwolnił mi się metabolizm – tyłam dosłownie od powietrza (bo przecież nie było czasu zjeść normalnego, ciepłego posiłku). Nie wspominając o rozchwianej gospodarce hormonalnej i pierwszych zmarszczkach. Przez permanentne zmęczenie i natężony poziom stresu/adrenaliny, moje ciało zaczęło się szybciej starzeć. Nie muszę Wam mówić, że to proces nieodwracalny, ale można go spowolnić. Taki był mój plan.Agnieszka Wesolowska pije kawe Marriot Sopot Wesowow

Agnieszka Wesolowska z kawa Marriot Sopot Wesowow

Agnieszka Wesolowska pije kawe patio Marriot Sopot wesowow

Co zrobiłam w tym kierunku? Na pewno ciąża ułatwiła mi poukładanie sobie psychiki. Pierwsze miesiące, gdy byłam pod wpływem rozhulanych hormonów, spędziłam na totalnym relaksie. Mój umysł skoncentrował się na produkowaniu nowego życia w ciszy, spokoju i nie dopuszczał żadnych czynników stresogennych. To było super. Po urodzeniu Róży mocno przewartościowałam swoje życie. Praca zeszła na drugi plan – rodzina zajęła jej miejsce. Bardzo bym skłamała, gdybym napisała, że opieka nad dzieckiem jest łatwa, przyjemna i niestresowa. Wręcz przeciwnie – to praca na 200% etatu, bez chwili wytchnienia. Ale z drugiej strony daje tyle radości i satysfakcji, ile nie jest w stanie zapewnić największy sukces w pracy. Serio! Tak poukładałam sobie tematy w głowie, zaraz po tym wzięłam się za swoje ciało. Agnieszka Wesolowska w spa Marriot Sopot wesowow

Pierwszym krokiem do złapania równowagi było odsunięcie czynników stresogennych, w czym ciąża bardzo mi pomogła. Drugi etap to nauka relaksu. Obserwowałam swoje ciało i głowę przez jakiś czas, by dowiedzieć się, co zapewnia mi spokój, odgania natłok myśli. Okazało się, że moją zdecydowanie nadrzędną potrzebą jest sen: gdy prześpię 8 godzin, mam energię na cały dzień – nawet po wymagającym treningu. Gdy „zaatakuje” mnie jakaś przykra wiadomość, nie dopuszczam by wyprowadziła mnie z równowagi. Staram się na zimno przemyśleć wszystkie plusy i minusy i znaleźć rozwiązanie bez nerwowych ruchów i podejmowania pochopnych decyzji. Czerpię radość z czasu spędzonego z Różą – wiem, że to kluczowe dla mojego zdrowia i wyglądu, ale także jej rozwoju. Treningi – postanowiłam wziąć się za swoje ciało, ponieważ nadprogramowe kilogramy po ciąży również mnie „uwierały”. Czułam się nieatrakcyjna i to wpływało na poczucie mojej wartości. Choć początki były trudne, to dziś trening na siłowni jest dla mojej głowy (bo nie dla ciała) formą relaksu.

Agnieszka Wesolowska bieganie rozciaganie wesowow

Agnieszka Wesolowska bieganie plaza Sopot wesowow

A gdy nadchodzi wieczór, kładę się na kanapie, włączam mój ulubiony serial i odsuwam wszystkie problemy na następny dzień. Czas jaki inwestuję w troskę o swoje ciało skutkuje także lepszym wyglądem. Od kiedy poświęcam czas dla siebie, słyszę dużo komplementów na temat swojej urody: „Co robisz? Co stosujesz? Czym się malujesz?”. Odpowiedź jest banalna: odpoczywam. Agnieszka Wesolowska wrzesien 2018 wesowow

Jogging, joga, masaż, weekend w SPA, a może rockowy koncert lub spotkanie z przyjaciółką? Zastanów się, co kojąco wpływa na Twój umysł i ciało. Rytuały przyjemności należy powtarzać regularnie, nawet gdy napięcie nerwowe opuści Twój organizm. Dbaj o siebie, nie żałuj pieniędzy na swoje przyjemności. To inwestycja w kondycję Twojej psychiki, wygląd ciała i kontakty z otoczeniem. Wszystko, co sprawia, że jesteś szczęśliwym człowiekiem. 

Agnieszka Wesolowska w basenie Marriot Sopot wesowowAgnieszka Wesolowska z kolezankami w basenie Marriot Sopot Wesowow

Zdjęcia: Aleksandra Pobereszko

Stopka 1

4 myśli w temacie “Uroda lubi relaks

  1. Piszesz życiowo i trochę Ci zazdroszczę,że masz ten „gorszy” moment za sobą.
    Ja nie umiem tak sobie wszystkiego w głowie poukładać żeby być z siebie zadowolona. Miałam wcześniej pracę w której czułam się dobrze,jednak stres robił swoje. Więc zrobiłam pierwszy krok i zwolniłam się. Myślałam,że teraz będzie lepiej,ale jednak w tej pracy nie jestem tak dobra i może powoduje u mnie frustracje. Mam wrażenie „stania w miejscu”.
    Życzę dużo wytrwałości:)

    Polubienie

    1. Po licznych obserwacjach stwierdzam, że zadowolenie pojawia się dopiero po akceptacji siebie. Jak nie akceptujemy swoich wyborów, swojego ciała, swoich decyzji (bo podejmujemy je pod czyimś wpływem), to rodzi się frustracja, którą przekładamy na każdą sferę życia. I może być tak, że jesteś świetna w nowej pracy, ale brak zadowolenia z siebie włącza wewnętrznego (i najbardziej surowego) krytyka. Zastanów się nad tym. Trzymam kciuki!

      Polubienie

  2. Oczywiste jest, ze jak ktoś może sobie pozwolić na codzienny relaks ,spędzanie całego dnia z dzieckiem , wyjazdy do spa to wtenczas człowiek jest wypoczęty i zadowolony z życia. ..
    Ja Pani nie zazdroszczę , stać Panią na takie życie to fajnie proszę korzystać ale niestety dla zwykłego starego człowieka nie jest tak łatwo wnieść w życie Pani rady. ..

    Polubienie

    1. Dlatego też napisałam, że odpoczynek jest kwestią indywidualną: jeden odpoczywa leżąc do góry brzuchem na kanapie, inny biegając maratony. Sukces polega na znalezieniu swojej formy odpoczynku i ją kultywować.

      Polubienie

Odpowiedz na wesowow Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s