Błędne koło złej komunikacji

Umiejętność mówienia – niby prosta, naturalna czynność, a potrafi płatać niezłe figle. Jeśli się głębiej zastanowić, określenie jej „sztuką” wcale nie jest używane na wyrost. Sama pomyśl: jak często Twoje intencje są źle rozumiane? Czy nie masz czasami wrażenia, że Twoje słowa idą w eter? Że adresat ich nie odbiera (a później upiera się, że wcale ich nie wypowiedziałaś)? Dlaczego komunikacja jest tak trudna?

Na studiach dziennikarskich wykłady z Komunikacji Społecznej wydawały mi się największą stratą czasu. Przytaczano wówczas naukowe definicje, opowiadano o kanałach i szumach komunikacyjnych. O tym, że przekaz składa się nie tylko ze słów, ale wszystkich najdrobniejszych okoliczności, które mu towarzyszą – nie tylko z pozycji wypowiadania, ale także odbierania…och jaka szkoda, że dopiero na „starość” człowiek pojmuje, jak złożone i życiowe jest zagadnienie komunikacji społecznej. Jaka szkoda, że dopiero gdy problemy komunikacyjne uprzykrzają życie, rozumiemy ich wagę. 

Czasami mój dom traktuję jako laboratorium. Miejsce badawcze, taki mikroskopijny instytut badania zachowań socjologicznych. Nie zrozumcie mnie źle, nie prowokuję sztucznych sytuacji na potrzeby artykułów – po prostu obserwacje z najbliższego otoczenia pozwalają mi dostrzec większy problem, który może wychodzić poza ściany mojego mikroświata. Problem, który może dotyczyć także Was. Nie będę owijać w bawełnę – czasami naprawdę bardzo trudno dogadać mi się z Kubą. Ja mu mówię jedno, on tego nie słyszy (co rzeczywiście może być trudne, gdy masz nos wklejony w telefon, gdzie uwagę odwracają kolorowe obrazki i śmieszne filmiki) albo nie przyswaja. Później z tego powodu pojawiają się nieporozumienia, które doprowadzają do spięć i nerwów. Gdy zapobiegawczo pytam go, czy usłyszał, gdy domagam się, by potwierdził, że mój komunikat do niego dotarł, wcale nie jest lepiej. Czuje się osaczony i wręcz wkurzony, że z góry zakładam jego ignorancję (sorry, takie są konsekwencje wcześniejszych zachowań!). Ok, to był przykład, kiedy Kuba nie słucha lub nie słyszy. Błędy w komunikacji zdarzają nam się nawet wtedy, kiedy nic nie zapowiada nadchodzącej porażki. Kiedy patrzymy sobie w oczy i w pełnym skupieniu przekazujemy komunikaty. Jakież to fascynujące, kiedy okazuje się, że Kuba zupełnie inaczej rozumie moje słowa. Serio, jakbyśmy rozmawiali w różnych językach. Kiedyś to był początek gorącej kłótni, dziś potrafimy (w miarę spokojnie) tak długo wałkować temat, by mieć pewność, że wypowiedziane słowa zostały dobrze zrozumiane. Wiem, ile kosztowało nas to czasu i pracy, dlatego wciąż zastanawiam się, dlaczego w pewnych sytuacjach nawet bliskim ludziom tak trudno się porozumieć? „Trudności w komunikacji pojawiają się, kiedy mamy inne potrzeby, inne oczekiwania, co innego jest dla nas ważne. I przede wszystkim, gdy któraś ze stron lub (najczęściej) obie mają roszczeniowe podejście do rozmowy. Ocenianie, napadanie, zarzucanie czyichś intencji, wracanie do przeszłości i generalizowanie to gwóźdź do trumny w przypadku sporów. Z kolei przeładowanie informacjami komunikatu, emocjonalność, rozpraszacze to zmora każdej rozmowy. Warto o tym pamiętać.” – tłumaczy mi Karolina Cwalina – Stępniak, certyfikowany Coach. bledne 3

Na wielu swoich błędach nauczyłam się kilku istotnych elementów komunikacyjnych, które minimalizują błędy w zwyczajnym dogadaniu się. Po pierwsze, ton: krzykliwy głos od razu podnosi ciśnienie i negatywnie nastawia odbiorcę. Jest to bardzo trudne, ale staram się nawet swoje pretensje przekazywać spokojnym głosem. Jak mam dobry humor, potrafię je obrócić w żart – ale to już wyższa szkoła jazdy, zwłaszcza, kiedy ciśnienie skacze niczym dziecko na trampolinie. Po drugie, waga słów: niestety mam tendencje do radykalizmu i w sytuacjach konfliktowych przejawiam nadludzką zdolność dobierania bardzo ostrych słów. Nie mówię tu o przekleństwach (choć i one się zdarzają), ale mój zadziorny charakter wygrywa ze zdrowym rozsądkiem i w umiejętny sposób potrafię wybadać najczulszy punkt „przeciwnika” i mocno nacisnąć mu na odcisk. Przekonałam się, że to prowadzi jedynie do pogłębienia konfliktu, co nigdy nie jest dobrym kierunkiem. Ani dla mnie, ani dla odbiorcy. Po trzecie, niedopowiedzenia: powiedzmy sobie szczerze – nikt nie siedzi w naszej głowie i jeśli nie powiemy wprost, nie można liczyć na to, że druga strona domyśli się o co nam chodzi. Po czwarte, proste komunikaty: kręcenie, owijanie w bawełnę, kombinowanie – to nigdy nie wychodzi na dobre. Im prostszy komunikat, tym łatwiej go przyswoić. Zamiast mówić: „Koteczku, bo pomyślałam sobie, że może byłaby szansa, abyś został jutro choć pół godziny dłużej w domu, żeby zając się Różą, to wtedy ja mogłabym – choć nie muszę – pójść na trening i zrobić coś dla siebie. Jest to dla mnie ważne i bardzo mi na tym zależy, ale oczywiście ja się dostosuję”. O wiele skuteczniejszy jest przekaz w kształcie: „Kotek, jutro muszę wyjść z domu o 8:30. Zostań proszę z Różą do 9, kiedy przyjdzie opiekunka”. Na pierwszy rzut oka może on się wydawać bardziej roszczeniowy, ale jest jasny i przejrzysty. Kuba wie, czego potrzebuję i wie, że mi na tym zależy. Staram się okroić mój przekaz z dodatkowych tłumaczeń i przedstawienia okoliczności – wychodzę z założenia, że jeśli się zainteresuje, to zapyta (wzbudzam tym samym ciekawość, co zmusza go do ruszenia głową i skupienia się na rozmowie). Karolina Cwalina – Stępniak podpowiada, co jeszcze usprawni wzajemne porozumiewanie się: „Przede wszystkim trzeba uważnie słuchać. Wydaje się oczywiste, a to jest najtrudniejszy element w komunikacji. Słuchać, być uważnym na emocje drugiej osoby i nie oceniać. W samej komunikacji warto odciąć klasyczne „bo ty zawsze…”, „w ogóle nie rozumiesz”. Zero oceniania, zero generalizacji i zero ciągłego wracania do przeszłości – to klucz do efektywnego dyskutowania. Warto skupić się na mówieniu o faktach, np. „dziś poprosiłam cię, żebyś wyniósł śmieci” i postawić oczekiwania „chcę porozmawiać o naszych planach na weekend”. Warto mówić o sobie i swoich odczuciach, nie oceniając i nie zakładając, co ktoś myśli lub jakie ma intencje. Dlatego zdanie „jasne, jak zawsze musiałeś pewnie przeglądać durne filmy w internecie zamiast pomóc mi w domu” zastępujemy „jest mi przykro i czuję się sfrustrowana, bo poprosiłam cię dziś o pomoc, a ty nie zrobiłeś tego, o co prosiłam”. Warto też dodać informację o tym, czego oczekujemy i co to da partnerowi. Niech ma jakąś zachętę do działania! Na przykład „Chciałabym, żebyś raz dziennie wyrzucał śmieci. Będę się wtedy czuła odciążona i nie będę musiała już ci o tym przypominać i się denerwować”.bledne koloPłynnie przechodzimy do kolejnego wątku, a mianowicie do różnic w komunikacji między kobietami, a mężczyznami. Pisałam na ten temat pracę licencjacką i co nieco naczytałam się o tej kwestii. Obiecuję, że nie będę tutaj wklejać obszernej pracy naukowej, w dużym skrócie powiem tylko, że rzeczywiście istnieje zjawisko zróżnicowania tworzenia i odbioru komunikatów ze względu na płeć. Jest to związane z różnicami w budowie naszych mózgów. My, kobiety, jesteśmy bardziej emocjonalne, co także przekazujemy w swoich słowach. Kobiety w ogóle mają większą potrzebę wyrażania swoich myśli (choć nie zawsze) i jednocześnie oczekujemy od naszych partnerów tego samego. Mężczyźni zaś traktują rozmowę jako narzędzie do wykonywania swoich zadań lub podbicia swojego ego (w rozmowach z kumplami). Jeśli trafiłaś na egzemplarz, który potrafi mówić o swoich uczuciach i emocjach, to powinnaś zgłosić go do księgi rekordów Guinessa albo okrzyknąć nowym cudem świata. Krótko mówiąc, świadomość innego sposobu komunikowania się, pozwoli nabrać szerszą perspektywę i zrozumieć dlaczego nasz partner nie ma chęci gadania godzinami, rozbierając problemy na czynniki pierwsze.bledne 4Wracając do mojego domowego laboratorium, jestem zafascynowana rozwojem naszej córeczki. Róża wciąż ma bardzo ograniczony zasób słów, mówi: „tata, mama, babko, tak, nie”, a jednak ta mała istota ma tak rozbudowany sposób komunikacji, że naprawdę bardzo łatwo odgadnąć o co jej chodzi. Mimo iż sama nie mówi, rozumie dosłownie wszystko. Wykonuje komendy (oczywiście, gdy ma na to ochotę), potrafi wyrazić swoje potrzeby. Patrząc na nią myślę sobie, że nie ilość wypowiadanych słów jest istotna w komunikacji, a chęć zrozumienia i dostosowania się do potrzeb i pragnień drugiego człowieka. bledne 2

Ilustracje: Edyta Klaper

Stopka 1

 

Jedna myśl w temacie “Błędne koło złej komunikacji

  1. Partnerom należy podsunąć powyższy tekst aby z uwagą go przeczytali i dopiero wtedy rozmawiać o wzajemnych potrzebach w tej arcyważnej kwestii. Całego świata nie zmienimy ale partnera możemy nauczyć swoich wymagań. Musimy równocześnie podjąć starania zrozumienia jego podejścia do problemu komunikacji. Na to trudne zadanie całego życia nam trzeba, a więc nie spieszmy się, a zacznijmy od słuchania z upewnianiem się :- Czy dobrze zrozumiałem to, o czym mówiłe(a)ś kochanie?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s