Toksyczne relacje

Toksyny – czyli silnie trujące substancje, negatywnie oddziałujące na organizmy żywe występują nie tylko w przyrodzie, ale także w kontaktach międzyludzkich. Aby uchronić się przed zatruciem, należy jak najszybciej rozpoznać szkodliwe czynniki i wyeliminować je ze swojego otoczenia. Łatwo powiedzieć, ale jak to zrobić?

Codziennie spotykasz wielu ludzi, którzy oddziałują na Twoje życie. Zapewne tylko garstka z nich ma bezpośredni wpływ na Twoje decyzje, ale pozostali mogą mniej lub bardziej świadomie sterować Twoim samopoczuciem, planami, rozkładem dnia. Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, które relacje zatruwają wasze życie? Warto się temu przyjrzeć, gdyż często w najbliższym otoczeniu znajdują się osoby, które nie tylko psują nam humor, ale obniżają poczucie własnej wartości, a nawet mogą mieć wpływ na samopoczucie i choroby fizyczne. 

Kiedyś w moim otoczeniu roiło się od toksycznych osób. Najzabawniejsze jest to, że nie zdawałam sobie sprawy z negatywnego wpływu, jaki wywierały one na moje życie. Takie działania najczęściej przeprowadzane są pod płaszczem „dobrych” uczynków, szerokich uśmiechów i pozornej pomocy, która w efekcie ciągnie psychikę na dno. To kamuflaż, który ma przysłonić prawdziwe intencje i poprawę samooceny „napastnika” kosztem jego „ofiar”. Osoba, która ciągnęła mnie w dół była mi bardzo bliska. Ja nazywałam ją przyjaciółką, spędzałam z nią każdą wolną chwilę, dzwoniłam każdego dnia. Była dla mnie „przyszywaną” siostrą i byłam gotowa przychylić jej nieba. Moi znajomi również popadali w zachwyt nad Kasią od pierwszego spotkania. Była niezwykle pozytywna, ciągle się uśmiechała, żartowała, potrafiła wkupić się w łaski każdej osoby. Wykorzystywała do tego niezawodny mechanizm psychologiczny w postaci „ja też tak mam”. Polega on na tym, że gdy ktoś wspomina o swoich problemach, czy zgryzotach, osoba manipulująca twierdzi, że ma podobne doświadczenia, przez co w mgnieniu oka skraca dystans i czuje się kompetentna do dawania złotych rad. Gdy ofiara łapie haczyk, napastnik czuje się mądrzejszy, bliższy, ciekawszy. Tworzy się więź, którą zazwyczaj tylko jedna strona gloryfikuje. Och, jak to dobrze działa na ego toksycznej osoby! Ale nie to było najgorsze w charakterze Kasi. Gdy nasza znajomość była już naprawdę bliska i długa, w naszej relacji zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Podczas towarzyskich spotkań moja „przyjaciółka” potrafiła odwrócić się ode mnie plecami, udając, że mnie nie widzi. W rozmowach ze znajomymi, deprecjonowała moje wypowiedzi albo przerywała mi w połowie zdania, jakby mnie tam wcale nie było. Sprawiała, że czułam się jak śmieć, któremu nie należy się odrobina uwagi, co więcej próbowała do tego przekonać resztę towarzystwa. W pierwszej reakcji próbowałam ją przepraszać. W końcu tak bliska mi osoba musi mieć jakiś powód, dla którego źle mnie traktuje. Tak więc dzwoniłam, przepraszałam, choć nie wiedziałam za co. Prosiłam o przebaczenie, choć nic złego nie zrobiłam. Dziś wiem, że o to właśnie Kaśce chodziło. Złe traktowanie mojej osoby sprawiało, że ona czuła się lepiej. A moje płaszczenie się przed nią windowało jej ego o kilkadziesiąt pięter. Toks w czystej postaci.il 2Po kilku miesiącach tych chorych układów zauważyłam, że coś złego działo się z moim ciałem, gdy tylko pomyślałam o spotkaniu z nią. Gdy miałam wykręcić do niej numer, znajdowałam milion wymówek, by odłożyć rozmowę na później. Gdy się spotykałyśmy, zastanawiałam się co zrobić, by jej znowu nie urazić. Nie muszę wam mówić, że im bardziej dbałam o jej samopoczucie, tym bardziej obrażona wychodziła ze spotkania. Kwadratura koła z fatalnymi skutkami. Pewnego dnia postanowiłam przerwać tę farsę. Uznałam, że sama się do mnie odezwie, gdy minie kolejny foch. Minęły chyba 4 lata, do dziś nie mam z nią żadnego kontaktu. Ja nie zadzwoniłam, ona też nie. Widocznie tak miało być. Zabrzmi to brutalnie, ale odkąd przestałyśmy się kontaktować, odczuwam ogromną ulgę.

Masz podobne doświadczenia? Czy w swoim otoczeniu masz osobę, przy której boisz się odezwać, zastanawiasz się, czy Twoje zachowanie jej nie urazi, nie potrafisz być sobą? To sygnał, że masz wokół siebie toksycznego człowieka. „Osoby toksyczne charakteryzują się pesymistycznymi cechami. Szukają przyczyn swojego nieszczęścia w okolicznościach, a nie w sobie. Bagatelizują problemy innych osób, swoim zachowaniem sprawiają, że czujesz się przy nich nieważna” – tłumaczy mi Sylwia Miller, psycholog i psychoterapeutka. Jednocześnie zaznacza, że osoby toksyczne mają także tendencje do przekłamywania swojego wizerunku. Robią bardzo dobre wrażenie, ale ta pozytywna maska po jakimś czasie staje się tak ciężka w noszeniu, że jej zdarcie porównywalne jest z wybuchem bomby atomowej. Tak było w przypadku mojej znajomości z Kaśką. 

Jak rozpoznać osobę toksyczną? 

Sylwia Miller twierdzi, że kluczowe jest obserwowanie siebie – swoich reakcji i emocji zarówno przed spotkaniem z daną osobą, jak w jego trakcie i gdy już zniknie z naszego widnokręgu. „Jeśli w relacji czujemy się pogubieni, tłumimy swoje emocje, czujemy się gorsi, nie potrafimy być sobą to sygnał, że należy bliżej przyjrzeć się tej znajomości. Bardzo istotny jest moment spotkania, w którym warto zadać sobie pytania: czy zachowuję się tak, jak zawsze? Czy jestem sobą? Czy mówię to, co myślę, czy może to, co ta osoba chce usłyszeć? Czy ta osoba wzbudza we mnie lęk? Jeśli odpowiedź na którekolwiek z tych pytań jest pozytywna, oznacza to, że mamy do czynienia z osobą toksyczną” – tłumaczy Sylwia Miller. Co ciekawe, wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że problemy w ich życiu wynikają właśnie z kontaktów z „trującymi” osobami. One bowiem drastycznie obniżają poczucie naszej wartości, ciągną na dno wyboistą drogą. Przez nie uważamy, że jesteśmy najgorsi, a nasze życie jest do bani. Nagromadzone w głowie frustracje i demony przerzucamy na inne osoby, tworząc wizerunek wiecznie nieszczęśliwych malkontentów. Co więcej, kontakty z osobami toksycznymi mogą mieć wydźwięk psychosomatyczny i odbijać się na naszym zdrowiu fizycznym. Sylwia Miller opowiada, że wielu jej pacjentów skarży się na silne depresje, migrenowe bóle głowy czy nawet paraliż kończyn. Napięcie nerwowe spowodowane kontaktem z toksyczną osobą jest tak duże, że oddziałuje na system nerwowy, zaburzając prawidłowe działanie organizmu. Mało kto zdaje sobie z tego sprawę. Często pacjenci przychodzą do psychoterapeuty z depresją, czy zaburzeniami snu i dopiero po godzinach rozmów okazuje się, że problem leży w jednej czy drugiej „przyjaciółce”, która ciągnie pacjenta na dno. il 1 c

Jak sobie poradzić z toksem?

W tej kwestii jest tylko jedno i do tego bardzo drastyczne rozwiązanie: należy zablokować dopływ trucizny do organizmu, czyli krótko mówiąc stanowczo zerwać kontakty z toksyczną osobą. Osobiście jestem zwolennikiem tej metody, moje doświadczenia pokazują, że nie ma innego wyjścia. Im bardziej będziesz się starać naprawić relacje, tym bardziej będziesz dostawać po tyłku. Im więcej będziesz dawać z siebie, tym więcej będzie zabierane. Pieniędzy, czasu, energii, zdrowia, wszystkiego, na czym opiera się wasza znajomość. Gdy spróbujesz się sprzeciwić – o matko – szykuj się na tsunami negatywnych emocji. Tylko Ty możesz ocenić, czy jesteś gotowa na taką emocjonalną wojnę i oszacować, czy jest ona warta zachodu. 

Nie tylko znajomi

Możesz mi nie uwierzyć, ale osoby toksyczne mogą być nawet w Twoim najbliższym otoczeniu. Mam tu na myśli nie tylko grono przyjaciół i znajomych, ale także rodzinę. Brat, siostra, kuzyn, a nawet rodzic może mieć na Ciebie negatywny wpływ, który zatruwa Twoje życie. W tym wypadku odcięcie się jest dużo trudniejsze, a nawet niemożliwe. Z drugiej jednak strony osobę z rodziny można przekonać do wspólnej terapii, która poprawi wasze relacje. Jeśli to nie zadziała, jedyne co można zrobić, to dać sobie trochę czasu, oddechu, wolności. Mam nadzieję, że to pomoże znaleźć wspólny język, a miłość przewyższy poziom trucizny. Że wspólnie dojdziecie do relacji opartej na wzajemnym szacunku i trosce. 

Czy ja jestem toksyczny/-a?

Łatwo zwalać winę na innych, ale warto też przyjrzeć się sobie i zadać pytanie, czy przypadkiem ja nie jestem toksyczną osobą. Zastanów się, jak się odnosisz do innych, jak reagujesz na bliskie Ci osoby, jak się do nich odzywasz? Czy się Ciebie boją, czy podczas spotkań są wesołe i szczęśliwe, czy może zamknięte i markotne? Czy jesteś pewna, że to choć w części nie jest Twoja wina? Jeśli tak, warto popracować nad sobą, nad swoimi relacjami z innymi ludźmi, nad  sposobem, w jaki odnosimy się do innych, co o nich mówimy i jak o nich myślimy. 

il 3Skazany na toks

Sylwia Miller zaznacza, że tendencje do spotykania osób toksycznych to nie przypadek: „Osoba, która w swoim życiu ma dużo toksycznych relacji musiała w takim właśnie modelu dorastać i tworzyć swoją tożsamość. To wyuczony schemat działania, z którego bardzo trudno jest się wydostać. Takie osoby bardzo często nie potrafią dostrzec toksycznych relacji, bo paradoksalnie właśnie w nich czują się dobrze. Symptomy objawiają się nie tylko dyskomfortem psychicznym czy depresją, ale także chorobami fizycznymi takimi jak zaburzenia jedzenia, czy migreny”. 

Zaczęłam ten tekst słowami „kiedyś w moim otoczeniu roiło się od toksycznych osób”, opisałam jeden przykład niezdrowych relacji, ale było ich znacznie więcej. Ten był chyba nawet najbardziej łagodny, ale najwięcej mnie nauczył. Fakt, że przerobiłam w głowie temat trujących znajomości nie oznacza, że mam już na stałe wbudowany radar na toksyczne relacje. One pojawiają się raz na jakiś czas w moim życiu, ale potrafię je już weryfikować i oszczędzać sobie przykrości, gdy wymagają one definitywnego odcięcia. Czego sobie i wam życzę na przyszłość. il 4

Ilustracje: Edyta Klaper

Stopka 1

Jedna myśl w temacie “Toksyczne relacje

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s