Autentyczne „ja”

Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach autentyczność jest na wagę złota. Wirtualny świat, w którym spędzamy większość naszego życia, zachęca do łatwego zakrzywiania rzeczywistości. Czy wolisz funkcjonować w pięknej, ale zmyślonej mydlanej bańce, czy jednak stawiasz na prawdę? Wybór należy do Ciebie. 

Ja zdecydowanie wolę najgorszą prawdę, niż piękne kłamstwo. Nie będę ściemniać, taka filozofia nie raz zaprowadziła mnie w kozi róg. Dostarczyła wielu przykrości i zmartwień. Być może „małe oszustwo” oszczędziłoby mi nerwów, ale z drugiej strony nie mogłabym wyciągnąć wniosków, odrobić jednej czy drugiej lekcji z życia.

Prawda jest taka, że nie potrafię kłamać. Jestem w tym najgorsza na świecie. Gdy pada niewygodne pytanie, wiercę oczami, czuję spięcie serca i napływającą falę gorąca. Zaczynam się jąkać, robię długą pauzę, nie potrafię zebrać myśli, od razu widać, że ściemniam (chyba moja podświadomość do ostatnich sekund toczy wewnętrzną walkę, chcąc mnie powstrzymać przed wypowiedzeniem kłamstwa). Oczywiście zdarzyło mi się kilka razy minąć z prawdą, ale za każdym razem karma mnie dopadła i dała mocno w kość. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że jestem fatalnym kłamcą, więc uznałam, że muszę iść inną drogą.autentycznosc wesowow

Umiejętne owijanie w bawełnę to duża sztuka. Podziwiam za to mojego męża. Nie dlatego, że zarabia na życie udawaniem kogoś innego, niż jest, bo to inna bajka (choć ciekawy chichot losu). Kuba jest urodzonym dyplomatą. Potrafi powiedzieć prawdę tak, że nigdy nie będzie ona dotkliwa i traumatyczna. Pięknie dobiera słowa, obniża ton głosu tak, że komunikaty wydobywające się z jego ust brzmią jak piękna melodia, nawet gdyby merytorycznie świadczyły o nadchodzącym kataklizmie. Nawet podczas kłótni. Wtedy natomiast ja nie potrafię utrzymać emocji na wodzy, gdy absurdalność jego pięknie wypowiedzianych argumentów dosięga zenitu. Zresztą nieważne. 

Dlaczego o tym piszę? Ostatni tydzień spędziłam sama z Różą. Kuba wpadał do domu wieczorami na noc, ale miał także dwa wyjazdy na drugi koniec Polski, więc całą moją uwagę poświęcałam córeczce. Dostałam wiele wiadomości na Instagramie z pytaniami, dlaczego pokazuję tylko dziecko, albo dlaczego w ogóle zniknęłam z życia w sieci. Mówiąc zupełnie brutalnie prawda jest taka, że gdy spędzam czas z Różą, mój telefon leży odłogiem przygnieciony przez tonę zabawek. Przy dziecku tak wiele się dzieje, czas tak szybko leci, że raczej nie myślę o relacjonowaniu naszych chwil na Instagramie (oczywiście czasami na to wpadnę, żeby nie było!). Muszę przyznać, że czasami mam ogromny dylemat, czy daną chwilę uwiecznić na fotografii czy cieszyć nią oko „na żywo”. Zazwyczaj wybieram tę drugą opcję. Nie mam speca od PR-u, nie kalkuluję, kiedy opublikować post, by się najlepiej klikał, nie wrzucam relacji na InsaStory, by podbić zasięgi. Zmierzam do tego, że wszystko, co widzicie w moich mediach społecznościowych oparte jest na rzeczywistości, na tym, co tu i teraz, na prawdziwym życiu. Wybieram autentyczność, bo uważam, że ona w przeciwieństwie do kłamstwa, ma wartość.autentycznosc 4 wesowow
W sieci bardzo łatwo natknąć się na „wydmuszki”. Profile ludzi, których życie na zdjęciach wygląda niczym bajka, a rzeczywistość jest zupełnie inna. Każdy kij ma dwa końce i sprawiedliwie musimy przyznać, że interpretacja komunikowanego obrazu także potrafi nas zapędzić w kozi róg, prowadzić do wysnucia błędnych wniosków. Wydaje nam się, że dziewczyna z jedną parą markowych okularów na pewno zarabia kokosy, a jej szafa pęka w szwach od torebek Chanel i innych „fancy” gadżetów. Albo że zdjęcia całującej i tulącej się pary świadczą o szczęśliwym związku. Prawda może być zupełnie inna, ale tego nie bierzemy już pod uwagę. Upraszczamy rzeczywistość, bezrefleksyjnie patrząc na ładny obrazek i puszczając wodze fantazji. Nie chcę tego oceniać, ani komentować. Każdy ma prawo żyć, jak chce. Pokazywać, co mu się podoba i mówić, co ma na myśli.

Nie rozumiem natomiast złodziei tożsamości, którzy w internecie czują się bezkarni. Jakiś czas temu informowałam Was o przejęciu przez hakerów instagramowego konta Magdy Pieczonki. Obcy ludzie buszowali w sieci pod jej nazwiskiem, publikowali totalne bzdury na jej profilu, a Magda nie mogła z tym nic zrobić. Policja i prokuratura rozkładały ręce. Na szczęście jej konto zostało odzyskane. Mnie podobna sytuacja spotkała dosłownie wczoraj. Znajomy doniósł mi, że ktoś wykorzystuje moje zdjęcia z Instagrama na jednym z portali randkowych. Do mojej twarzy przypisana jest zmyślona tożsamość, z fałszywymi zainteresowaniami i nieprawdziwymi informacjami. Gdy zobaczyłam swoją twarz podpisaną imieniem „Kinga”, zrobiło mi się po prostu przykro, poczułam niesmak i bezradność. Dokładnie to, co czuję za każdym razem, gdy ktoś mnie oszuka. Jak można być taką emocjonalną amebą, aby do czyjejś autentycznej twarzy dorobić zmyśloną tożsamość i własną historię? Nie rozumiem i nigdy tego nie pojmę. autentycznosc 3 wesowowOczywiście kwestia autentyczności nie dotyczy wyłącznie wirtualnego świata. Maski, które przybieramy na różne okazje, schematy zachowań, jakie stosujemy w kontakcie z ludźmi są swojego rodzaju fortecą, wizerunkiem, który tworzymy na potrzeby sytuacji. Nie ma w tym nic złego, to wręcz naturalny odruch, który utrzymuje nasz umysł w sferze komfortu. Problem zaczyna się, gdy udajemy kogoś innego, niż jesteśmy. Brak szczerości względem otoczenia, bliskich i w końcu samego siebie, musi być męczące. Nawet nie chcę myśleć, jak bardzo.

Dlatego jak ognia unikam ludzi, którzy mijają się z prawdą. Skoro nie mają szacunku do autentyczności, jaką mam gwarancję, że będą uczciwi w stosunku do mnie? W życiu wyznaję i stosuję zasadę „nie rób drugiemu, co Tobie niemiłe”. Głęboko wierzę, że kłamstwo ma krótkie nogi i ostatecznie prawda wyjdzie na jaw. I wiecie co? Zazwyczaj tak właśnie się dzieje. autentycznosc 2

Ilustracje: Edyta Klaper

Stopka 1

3 myśli w temacie “Autentyczne „ja”

  1. Być nikim, ale sobą, w świecie, który robi wszystko, co w jego mocy, dniami i nocami, by zrobić z ciebie przeciętniaka, oznacza walkę w najcięższej bitwie, w jakiej dane było walczyć ludzkości i która nigdy się nie skończy Agnieszko starasz sie dzielic z nami wspaniale momenty swojego zycia, pragniesz bysmy poznali Ciebie lepiej. A ja chetnie zapytam o przeszlosc, bowiem wiem ze nie jestes „rasowa Warszawianka” a studiowalas we Wroclawiu. To Twoje rodzinne miesjce? Bylam tam ostatnio i zakochalam sie w tym miescie. Polecasz studia tam?

    Polubienie

  2. Temat „Wszyscy kogoś udajemy” jest od dawna obecny w psychologii. Poradnictwo personalne serwuje wiele materiałów na temat: ” Jak uwierzyć w siebie, być sobą”.
    Nic to nie daje. Dzisiejsze techniki poprawy proporcji ciała i nawet wydumanych mankamentów są dostępne wszystkim i niemal przez wszystkich wykorzystywane.
    Cóż z tym zrobić?
    Doradzać partnerom tych oszukujących świat ludzi aby przejrzeli i nie dali się wkręcić

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s