Kremy do opalania bez tajemnic

Chemiczne, mineralne, blokery, różne rodzaje i wysokości filtrów to istna czarna magia. Jak zwykły człowiek, który nie jest naukowcem i biotechnologiem ma to wszystko zrozumieć? A co dopiero odpowiednio wybrać i zastosować? Tym razem zabieram was w podróż do świata ochrony przeciwsłonecznej i postaram się być przewodnikiem, odkrywającym wszystkie tajemnice kremów do opalania. 

SPF, PPD, UVA, UVB – cholera wie, ile jeszcze jest tych trudnych pojęć z zakresu ochrony skóry przed promieniowaniem słonecznym. Muszę przyznać, że dla mnie to czarna magia. Połowy z tych skrótów nie rozumiem, a ich rozszyfrowanie nie ma większego sensu, bo ich także nie rozumiem. Pomyślicie, że w przypadku osoby o tak dużym ryzyku złapania jakiegoś skórnego potwora to niewybaczalny grzech. Macie rację. Do tej pory protekcjonalnie stosowałam kremy z filtrem 50, ykhm sorry, z SPF 50 (tak jest bardziej profesjonalnie), bo ilość wiedzy, jaką musiałabym przyswoić, żeby zrozumieć wszystkie meandry ochrony przeciwsłonecznej po prostu nie mieści się w mojej głowie. Specjalnie dla was jednak posiedziałam przy tym temacie i wraz z Anną Mikłaszewską, dermokonsultantką i pasjonatką tego tematu, zrobiłyśmy mały przewodnik po naprawdę skomplikowanym świecie produktów do opalania. 

Gdy poprosiłam Anię o pomoc w rozpracowaniu trudnych pojęć z zakresu kosmetyków chroniących przed promieniowaniem słonecznym, wpadła w szczerą euforię. Podobnie jak ja, ma misję uświadamiania ludzi, ile krzywdy może wyrządzić ignorancja ochrony przed promieniowaniem słonecznym. Wiele lat temu, gdy byłyśmy z Anią na studiach, beształa mnie za każdą wizytę w solarium, wtedy jej nie słuchałam, dziś oddaję jej głos. 

Groźne promieniowanie

Zacznijmy od podstaw, czyli czego się boimy i dlaczego jest to groźne. Do tej pory funkcjonowały dwie groźne zbitki literek, na których widok włosy na skórze stawały mi dęba: promieniowanie UVA i UVB. Promieniowanie UVB (z angielskiego „burn” – palić) to promieniowanie, które nas opala. Jest blokowane przez chmury i ubranie, dlatego nie jest aż tak groźne w zimie. Promieniowanie UVA ( z angielskiego „aging” – starzenie) to – jak określa Ania Mikłaszewska – cichy szkodnik: „Naukowcy twierdzą, że promieniowanie UVA przez cały rok jest takie samo, nawet w pochmurne dni. Te fale słoneczne przenikają przez chmury, szyby, cienkie ubrania, wnikają bardzo głęboko w skórę niszcząc DNA komórek, powodując raka, przebarwienia, degradację kolagenu i wszystkie złe pamiątki skórne, jakie przywozimy po upalnych wakacjach, czyli: przesuszenie, zmarszczki, pogrubienie warstwy rogowej, co sprawia, że skóra jest poszarzała i zmęczona. Do tego dochodzi również promieniowanie podczerwone i światło widzialne, które mają podobne skutki dla skóry” – tłumaczy.

Woman lying on the beautiful beach wesowow

Promieniowanie podczerwone i światło widzialne

To coś nowego, czego jeszcze nie zdążyłam się przestraszyć. A powinnam. Według najnowszych badań, nawet ekstremalne rozgrzanie ciała (niekoniecznie poprzez bezpośredni kontakt ze słońcem), może doprowadzić do groźnych chorób skórnych. Ania uświadamia mi, że badania nad szkodliwością promieniowania słonecznego są wciąż prowadzone. Warto więc zwracać uwagę na koncerny kosmetyczne, które wydają fortunę na pogłębienie swojej wiedzy i tym samym ulepszenie produktów ochronnych. Jednym z nich jest francuska marka SVR, która po wieloletnich badaniach wysnuła teorię, że równie szkodliwe jak UVB i UVA (które tylko w 10% dociera do Ziemi) jest promieniowanie podczerwone i światło widzialne, które ma stanowić aż 90% niebezpiecznych promieni. Dzięki nowej wiedzy kosmetyki SVR zostały zaopatrzone w ogromną ilość antyoksydantów, które jeszcze skuteczniej chronią przed promieniowaniem słonecznym, a do tego naprawiają uszkodzoną skórę. „Antyoksydanty są w ochronie przeciwsłonecznej niezwykle ważne, gdyż neutralizują dokuczliwe dla skóry wolne rodniki, które wytwarzają się podczas reakcji chemicznej słońca i filtrów w kremach” – zaznacza Anna Mikłaszewska. Kolejną marką, inwestującą w badania jest hiszpańska Sesderma. „W linii kosmetyków Repaskin można znaleźć enzymy naprawcze, które reperują uszkodzenia posłoneczne. Podczas opalania nasza skóra dostaje nieźle w kość nawet mimo stosowania największych filtrów przeciwsłonecznych” – przypomina Ania. Wart polecenia krem marki Sesderma to Azelac Ru Luminous Fluid z filtrem SPF 50. Zawiera kwas azelainowy, butyl-rezorcynol, czyli jedne z bardziej skutecznych substancji do walki z przebarwieniami oraz kwas traneksamowy, który wybiela oraz łagodzi. Krem ma bardzo przyjemną, lekka konsystencję z rozświetlającymi drobinkami. 

1 Sasderma AZELAC-RU-emulsja-rozswietlajaca-SPF-50Sun on the sea wesowow

PPD – co to jest?

Dobrze znany nam wskaźnik SPF to ochrona przez promieniowaniem UVB. PPD zaś (Persistant Pigmentation Darkening) to stopień opalenizny trwałej. W dużym skrócie PPD określa stopień ochrony przed UVA. Po tym jak kilka lat temu Unia Europejska wprowadziła nowe regulacje dotyczące ochrony konsumenta, na opakowaniach kremów do opalania pojawiły się nowe oznaczenia: mamy napis SPF 50, UVB oraz UVA w kółeczku. To kółeczko oznacza, że spełniony jest unijny wymóg, czyli PPD musi wynosić conajmniej 1/3 UVB. Krótko mówiąc, mimo iż na opakowaniu kremu widnieje napis SPF 50, to realnie jego ochrona przed UVA wynosi tylko 17. Tak jest między innymi z bardzo popularnym kremem matującym marki Vichy, który szturmem podbił rynek jako baza pod podkład ze względu na wspaniałą konsystencję.2 IDÉAL SOLEIL Matujący krem do twarzy SPF 50

Krem z tak niską ochroną przed UVA raczej nie sprawdzi się podczas całodziennej, górskiej wycieczki, gdzie twarz jest narażona na długotrwały i bliski kontakt ze słońcem. Natomiast produkt tego samego koncernu L’ Oreal – La Roche Posay ultralekki fluid będzie przy prawie tym samym SPF 50+ miał PPD 40-42. To jeden z mocniejszych filtrów na rynku, a dodatkowo o bardzo przyjemniej, lekkiej konsystencji i hipoalergicznych właściwościach.3 Anthelios XL SPF 50+ Fluid do twarzy od La Roche-Posay

Opakowanie będzie wyglądało tak samo, UVA w kółeczku, minimum zostało spełnione. Niestety tych informacji nie znajdziemy na opakowaniach, bo Unia Europejska nie wymaga ich już na pudełkach, takich ciekawostek musimy szukać w czeluściach internetu. 

Chemiczne czy mineralne?

Filtry mineralne polecane są przeważnie dla dzieci jako te bezpieczniejsze, gdyż nie wnikają w skórę i tworzą na powierzchni efekt lustra, odbijając promienie słoneczne. Chronią dopóki nie zostaną ze skóry starte, nie rozpadają się pod wpływem słońca. Tak było dopóki firmy chcąc udoskonalić formuły, nie zaczęły przerabiać dwutlenku tytanu i tlenku cynku na nanocząsteczki. Dzięki temu kremy tak nie bielą (te tlenki to po prostu białe proszki, które nie mają zbyt przyjemnych właściwości kosmetycznych). Jednak nanocząsteczki po prostu przenikają do skóry, w badaniach znaleziono je w moczu prawie 90% badanych. „Doktor Marko Lens, brytyjski lekarz od chorób skóry, który specjalizuje się w czerniaku i który szkolił się na uniwersytecie w Cambrigde i na Harvardzie, twierdzi, że swoje dzieci smarowałby filtrami chemicznymi, gdyż nie chce by nanocząsteczki z minerałów kumulowały się w ich organizmie. Filtry fizyczne, potocznie zwane mineralnymi albo błędnie, naturalnymi, okazały się toksyczne dla ryb i życia morskiego. Co roku od 4 do 6 tysięcy ton tych substancji zmywa się do mórz i oceanów z ciał plażowiczów i surferów, powodując uszkodzenie ekosystemu. Niestety te tlenki nie są biodegradowalne. Z kolei Hawaje właśnie zakazały używania kilku chemicznych filtrów, które niszczą rafy koralowe: oxybenzone i octinoxate. Całkowity zakaz ma wejść w życie do 2021 roku – mówi Anna Mikłaszewska.

Woman lying on the exotic beach wesowow

Co zatem stosować? 

Internet kipi od informacji ekologów o kancerogennych właściwościach kremów ochronnych, a powyższe informacje zdają się to tylko potwierdzać. Najlepsze, czyli najskuteczniejsze są mieszanki filtrów mineralnych i chemicznych. A szkodliwe nanocząsteczki fizyczne i filtry przenikające z rodzaju chemicznych można po prostu omijać. Nawet dla dzieci polecane są kremy mieszane, jak na przykład Mustela, krem o przyjemnej, lekkiej konsystencji, stabilny, idealny dla dzieci, bez filtrów przenikających i nanocząsteczek z wodoodpornością do 80 minut.

4 Mustela krem ochronny dla dzieci

Krem musi posiadać tak zwane szerokie spektrum działania: czyli filtr co najmniej SPF 15 i mieć odpowiedni stosunek ochrony UVB do UVA. Tak twierdzi amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków. W Stanach Zjednoczonych kremy ochronne funkcjonują jako leki bez recepty, są ściśle kontrolowane, niestety przez to za oceanem dostępnych jest zdecydowanie mniej filtrów chroniących przed promieniowaniem UVA niż w Europie. Jesteśmy szczęściarzami, mamy w czym wybierać. 

Co niszczy ochronę?

Gdy już wybierzesz odpowiedni krem ochronny, należy pamiętać, że nie zostaje on na naszej skórze przez cały dzień. Mało tego, wiele czynników powoduje jego zanikanie. Są to tak oczywiste elementy, jak woda, pot, mechaniczne wytarcie, ale także…słońce! Mowa tu o filtrach chemicznych, które paradoksalnie rozpadają się pod wpływem promieniowania. Dlatego dermatolodzy przypominają o regularnym smarowaniu się w ciągu dnia. Generalnie rekomenduje się ponowną aplikację kremu co 2 godziny. Naprawdę warto zainwestować w sprawdzone marki kosmetyczne, nie ma się co łudzić, że „no name” za 10 zł jest wyposażony w odpowiednie składniki, by skutecznie ochronić naszą skórę przed słońcem. Taką gwarancję dają jedynie renomowane produkty, których skuteczność potwierdzona jest badaniami klinicznymi, posiadają wysoki, stabilny i wodoodporny faktor. Dermatolodzy podkreślają, że w ochronie przeciwsłonecznej najbardziej mylne jest fałszywe poczucie ochrony w sytuacji, kiedy faktycznie na naszej skórze nie ma już ani grama kosmetyku. Marki apteczne wycofują się często nawet z filtrów SPF 30, by sprzedawać tylko najwyższe faktory i nie dawać ludziom złudnego poczucia ochrony. Woman having sunbath wesowow

Ile kremu? 

Specjaliści podkreślają, że odpowiednia ilość kremu na samą twarz to mniej więcej 1,25 ml. Gdy doliczymy szyję i dekolt (by chociaż tu zadbać o prewencję przeciwstarzeniową na co dzień) wychodzi, że w nowy krem do twarzy powinniśmy się zaopatrywać co 3 tygodnie w przypadku tubki o pojemności 50 ml. Tymczasem zazwyczaj starcza ona na cały rok. „Warto zrobić eksperyment i kupić w aptece strzykawkę, by odmierzyć 1,25 ml na twarz. Rozprowadzenie takiej ilości jest bardzo trudne, nawet najlżejszego kremu. A przecież często chcemy się też pomalować, bo mówimy o codziennej, nie tylko wakacyjnej ochronie przed promieniowaniem”– zaznacza Anna Mikłaszewska – „Doktor Marko Lens w ostatnim wywiadzie z Caroline Hirons brytyjską ekspertką od skóry i pielęgnacji przyznaje, że na jeden dzień plażowania powinniśmy zużywać całą tubkę kremu. I miał na myśli kremy do ciała, więc lekko licząc powiedzmy 150-300 ml. Jeden dzień – jedna tubka.” – dodaje. 

Woman aplying sunscreen wesowow

Ciekawy eksperyment przeprowadził znany makijażysta gwiazd Wayne Goss. Filmik obnaża obłudę marketingową, jaką firmy kosmetyczne stosują w stosunku do swoich klientów. Goss wziął na ruszt podkład z SPF 15. Chciał sprawdzić, ile trzeba go nałożyć, by uzyskać ochronę skóry na poziomie obiecanym przez producenta. Niecały mililitr to około 10-11 pompek podkładu – to i tak za mało, by uzyskać ochronę na poziomie SPF 15. Wyobrażasz sobie 10 pompek podkładu na twarzy? Maska rodem z teatralnej tragedii. Powinnaś jak najszybciej wyzbyć się przekonania, że podkład z filtrem chroni skórę twarzy przed promieniowaniem słonecznym.

Bez paniki

Tonę filtra trzeba nakładać na plaży, jednak gdy spędzamy cały dzień w biurze (z dodatkową ochroną w postaci ubrania) wystarczy standardowy krem SPF 50, a przy sobie warto mieć mgiełkę z filtrem w postaci sprayu, która nie niszczy makijażu. Fajnym rozwiązaniem jest także puder mineralny z SPF 30, który zapewni dodatkową ochronę. Polecam mgiełkę LA Roche Posay.6 Anthelios XL SPF 50 Lekka niewidoczna mgiełka do twarzy

Nie ma się co łudzić, że któraś z nas będzie w pracy zmywać makijaż i od nowa nakładać krem ochronny (a powinniśmy to zrobić przynajmniej 3 razy). 

Natomiast na plaży nie ma litości, odpuśćmy sobie makijaż i paćkajmy twarz kremem tak, by spływał jak tłuszcz ze świątecznego indyka. Należy pamiętać, że mineralny krem z dwutlenkiem cynku i dwutlenkiem tytanu działa od razu, filtry chemiczne potrzebują się wtopić w skórę, więc ochrona następuje po 15-30 minutach. W przypadku chemicznych filtrów, w praktyce więc zawsze skóra się lekko opali po bezpośrednim wyjściu na słońce po aplikacji kremu. Musimy zdać sobie sprawę, że trudno jest w pełni ochronić się od promieniowania słonecznego. W końcu nawet w cieniu ono nas dosięga, odbijając się od wody, pisaku, czy podłoża. 100% blokadę zapewnia tylko gruby jeans. 

Jak polubić ochronę?

Nie lubisz się smarować, a lepka powłoka na skórze wywołuje u ciebie odrazę (tak ma mój mąż). Na rynku jest dużo produktów, które są komfortowe w aplikacji i „noszeniu”. Spraye działają pod każdym kątem i są odpowiednie również dla dzieci. Niewidoczne mgiełki to prawdziwa rewolucja, np. Vichy lekka mgiełka dla dzieci „przeciw piaskowi”:7 Mgiełka dla dzieci „przeciw piaskowi” SPF 50+

Koncern SVR wprowadził pięknie pachnącą mgiełkę SPF 50+8 SUN SECURE BRUME

A Bioderma proponuję filtr 30 z obłędnym zapachem:

9 Photoderm Brume Solaire SPF 30.jpg

O czym warto wiedzieć?

Skóra trądzikowa nie lubi słońca. Opalanie chwilowo podsusza zmiany skórne, by skutkować jesiennym wysypem zaskórników. Ślady potrądzikowe w kontakcie ze słońcem często zamieniają się w nieestetyczne i trudne do usunięcia blizny. W aptekach znajdziemy szeroki wybór kremów ochronnych przeznaczonych do cer trądzikowych jak na przykład La Roche Posay Effaclar Duo + z filtrem SPF 30. 10 Effaclar Duo SPF30 .jpg Pamiętaj, że szczególnie cera trądzikowa wymaga dokładnego zmycia kremu z filtrem (wieczorem, przed spaniem), wacik i płyn micelarny to zdecydowanie za mało.

Jeśli walczysz z przebarwieniami, bezwzględnie stosuj SPF 50+ cały rok. Cera podatna na przebarwienia w kontakcie ze słońcem jeszcze chętniej uzewnętrznia plamy na skórze. Należy też pamiętać, że większość substancji rozjaśniających to mocne preparaty, które niekoniecznie lubią się z promieniami słonecznymi, jak na przykład kwas glikolowy czy retinol. Walka z przebarwieniami nie ma najmniejszego sensu bez konsekwentnego stosowania kremów z wysokim filtrem przez cały rok.

Promieniowanie słoneczne nasila objawy trądziku różowatego, nie służy skórze naczynkowej, powoduje liczne teleangiektazje, czyli rozszerzające się naczynka krwionośne i prowadzi do utrwalonego rumienia. 

Wyroby medyczne, co to takiego? 

W 2017 roku marka Avene jako pierwsza w Polsce wprowadziła wyrób medyczny chroniący przed słońcem – Sunsimed.

11 AVENE SUNSIMED

Wyrób medyczny to przede wszystkim nie kosmetyk, to produkt który musi mieć obowiązkowo badania i potwierdzoną skuteczność. Na wyrobie medycznym nie można komunikować wartości SPF, jak również nie trzeba wymieniać wszystkich składników – jest to kwestia dobrej woli producenta. Produkty te przeznaczone są w szczególności dla osób z grupy wysokiego ryzyka występowania nowotworów, osób ze skórą nadwrażliwą na słońce, z rogowaceniem słonecznym. Ponadto chronią przed nowotworami skóry (wyłączając czerniaka, który często ma podłoże genetyczne). Wyrób medyczny Avene Sunsimed posiada SPF około 60 (co jednak nie jest komunikowane na opakowaniu) i PPD około 20-25. Dodatkowo zawiera witaminę E, która walczy z wolnymi rodnikami oraz polimer, który wiąże cały krem i zapobiega jego ścieraniu. 

Woman sitting on the beach wesowow

W 2018 roku wyrób medyczny wypuściła firma SVR (póki co, to dwa jedyne na polskim rynku). Koncern zrobił wyjątek, umieszczając na polskim opakowaniu informację o SPF, mimo iż wyroby medyczne nie mają takiego obowiązku (niestety nie mogłam znaleźć polskiego opakowania w materiałach prasowych). Na polskiej owijce widzimy informację o SPF 72 oraz PPD 44, czyli wyrób ten zapewnia naprawdę wysoką ochronę. Podobnie jak w linii Sunsecure mamy tu zestaw antyoksydantów, które redukują działanie wolnych rodników w postaci m.in. beta-karotenu, niacynamidu (o właściwościach naprawczych) oraz specjalnie w AK Secure DM Protect enzymy naprawcze, które reperują skórę uszkodzoną przez słońce. 12 AK SECURE DM PROTECT

Radziłabym nie czytać wnikliwie ulotek wyrobów medycznych, bo można się przestraszyć kilku stron informacji o raku skóry i o rogowaceniu słonecznym, a korzystać z dobrodziejstw tych porządnych kremów. Niestety nie są one przeznaczone dla dzieci.Beautiful view on the beach wesowow

Jak widzicie temat ochrony przeciwsłonecznej jest nie tylko trudny, ale także bardzo złożony. Dlatego nie ma się co łudzić, że domowe mikstury są w stanie konkurować ze skutecznością kosmetyków produkowanych przez renomowane koncerny (mimo, że wujek Google chce nas do tego przekonać). Olej kokosowy, olej z malin? Bez żartów! Kremy przeciwsłoneczne to skomplikowane mikstury, powstające w laboratoriach z zastrzeżonych receptur. Ich odtworzenie w domowych warunkach jest niemożliwe. 

Zakładam, że ten artykuł może być dla was przytaczający. Uwierzcie mi, że podczas jego pisania ogrom wiedzy zbił mnie z tropu. Bardzo zależało mi na tym, by jednak był wyczerpujący i rzetelny. Jeśli zatem nie jesteś w stanie przyswoić tej wiedzy za pierwszym razem, wróć do niego, gdy pierwsza porcja wiedzy zostanie przyswojona. Będę was do tego namawiać, gdyż zależy mi na szerzeniu wiedzy i świadomości z zakresu ochrony przeciwsłonecznej. Po przeczytaniu tekstu o romansie ze słońcem na pewno mnie rozumiecie. 

Two sunbeds on the beach wesowow

Ilustracje: Getty Images, Unsplash, Pexel

Stopka 1

Jedna myśl w temacie “Kremy do opalania bez tajemnic

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s