Co dziecko zmieniło w moim życiu?

„Dziecko nic nie zmienia”, „nasze życie jest takie samo, jak przed ciążą”, „ona jest taka bezproblemowa, często zapominam, że w ogóle mam małe dziecko”. Serio? Nie wierzę. Wiecie dlaczego? Bo z autopsji wiem, że dziecko zmienia w życiu absolutnie wszystko.

Nie ma znaczenia, jakie usposobienie ma twoje dziecko. Czy jest żywe, spokojne, czy lubi spać, czy chłonie świat wszystkimi zmysłami. Bo nawet jeśli trafiłaś na książkowego Anioła, to musisz przyznać, że życie po urodzeniu dziecka w niczym nie przypomina tego sprzed ciąży. Fizycznie, psychicznie, mentalnie – jesteśmy innymi ludźmi. Dziecko uczy też logistyki, planowania i do granic możliwości rozwija umiejętność abstrakcyjnego myślenia. Odkrywa pokłady miłości, ale odkopuje także zakorzenione w psychice lęki. 

Do nadchodzących zmian ma nas przygotować właśnie okres ciąży. Rzeczywiście coś w tym jest – ja przez dziewięć miesięcy żyłam na permanentnym luzie. Fantastyczny stan, naprawdę. Nic nie mogło mnie zdenerwować, wyprowadzić z równowagi. Jakby mój umysł zbierał siły i szykował się na wybuch bomby atomowej, która miała nastąpić po wyjściu małego stworzenia na świat. Po tych kilku miesiącach mentalnej laby zaczął się prawdziwy Meksyk. 

Umysł

Gdybym miała zwizualizować, co się wtedy ze mną działo, to wyglądałoby to mniej więcej tak: świat zewnętrzny niby się nie zmienił – miasto to samo, mieszkanie to samo, mąż ten sam i nawet rozmawiamy w tym samym języku. Niby nic się nie zmieniło, a jednak znane mi słowa już nie docierają do głowy prostą drogą – zaczynają się kręcić, błądzić, a finalnie trafiają z innym znaczeniem niż nadawał im autor. Oczywiście bardziej bolą, bo na pewno są uderzone we mnie. Dobra, przy odpowiednim treningu głowy można się odciąć od gadaniny, zwłaszcza jak zostajesz w domu sama z Maleństwem – czyli przez 3/4 doby. Wtedy patrzysz na ten najcenniejszy na świecie Skarb i ogarnia cię niepokój: o jego zdrowie, samopoczucie, nastrój. Czy na pewno jest ze mną szczęśliwe? Czy mnie kocha? Czy ja będę potrafiła je prawidłowo kochać? Czy na nie zasługuję? Czy będzie dobrym uczniem, czy nie wda się w bójki z kolegami? Kiedy się po raz pierwszy zakocha? Jezu, niedługo będę babcią! Aaaa… Ale spokojnie, stan paniki trwa kilkanaście minut i wraca błogi spokój: „jakie ono jest słodkie i niewinne”. „Ten mały człowiek to najlepsze, co mnie w życiu spotkało” – myślisz. Mówiłam – umysłowy Sajgon. Ale spokojnie, hormony uspokajają się po kilku miesiącach od porodu, no jeszcze w czasie laktacji trochę wariują, ale w końcu odpuszczają. Podobno. Mnie do tej pory nie opuściły. Agnieszka Wesolowska z córka Roza ilustracja wesowow 3
Ciało 

To z grubsza tyle, jeśli chodzi o głowę. Co się dzieje z ciałem? Temat rzeka. Patrzysz na płaski jak deska brzuch Ani Lewandowskiej kilka tygodni po porodzie i zachodzisz w głowę, jak ona to zrobiła?! Teraz żałujesz, że w wieku kilkunastu lat nie postanowiłaś zostać sportowcem, przynajmniej po ciąży przyjemnie patrzyłoby się w lustro. Dlaczego mój brzuch po dwudziestu miesiącach nadal jest Flubberem?! Gdyby nie uciskowe majtki, które trzymają go w ryzach, już dawno by leżał na kanapie obok mnie. Gdy gdzieś jadę, zastanawiam się, czy powinnam mu zarezerwować dodatkowe miejsce. Serio. Gdy dopadają mnie demoniczne myśli autodestrukcyjne patrzę na moją Córeczkę – to najlepsze lekarstwo na głupoty w stylu „jestem życiowym nieudacznikiem”. Wiecie dlaczego? Bo ona jest dowodem na to, że jednak coś mi się w życiu udało. I że nic, czego dokonam w pracy, nigdy nie będzie tak cudowne, tak wspaniałe i tak wartościowe jak ona, jak nowe życie.

Życie

Och to mój ulubiony wątek tej historii – co się zmienia w życiu? Powtórzę: WSZYSTKO! Budzisz się wcześniej (o ile w ogóle uda ci się spać), dzień zaczynasz od mleczka i zabawy, zamiast od kawy, prysznica i makijażu. Włosów już w ogóle się nie układa, bo i tak zaraz zostaną skołtunione. Jak uda się je umyć – to i tak już duży sukces. Zamiast skinny jeansów, zakładasz dresy. Gdy idziesz na zakupy, wracasz z torbami pełnymi dziecięcych ubranek, o swojej szafie zapominasz. Albo kupujesz jeden t-shirt na wyprzedaży. Wyjście z domu zajmuje około godzinę dłużej: walka z dzieckiem o zakrycie jego małego ciałka bywa naprawdę czasochłonna, a gdy już ci się wydaje, że wygrałaś, słyszysz wielkie „buch”. Wtedy wiesz, że ten chwilowy spokój nie był podyktowany twoją siłą perswazji, a raczej potrzebą fizjologiczną małego dyktatora. I od nowa. Nieważne. Koniec ze spontanicznymi kolacjami ze znajomymi – bo dziecko musi iść spać. I nawet jeśli uda ci się zaangażować nianię czy babcię do pomocy, to powiedzmy szczerze – spontaniczności w tym nie ma za grosz. Chyba, że twoja teściowa ma zdolności telepatyczne, czyta ci w myślach i czeka przy drzwiach zaraz po rozmowie telefonicznej ze znajomymi. Są też plusy – inwestujesz w Netflixa i zakochujesz się we własnej kanapie. Możesz nadrobić zaległości filmowe całego życia i stać się prawdziwym serialowym ekspertem. Spędzacie z partnerem wieczory sam na sam, idziesz wcześniej spać, nie wydajesz pieniędzy na restauracje i inne pierdoły. Wyjście do klubu? Odkąd urodziłam dziecko, do dyskoteki weszłam raz, szybko uciekłam. Wcale za nimi nie tęsknię. Wyjazdy na wakacje też są super – w końcu mąż uczy się punktualności. Przybycie na lotnisko „na ostatnią chwilę” jest turbo ryzykowne. Pakowanie też jest o wiele łatwiejsze, bo po prostu już nie przykładasz tak dużej wagi do swojego wyglądu, skupiasz się na komforcie maluszka – to oszczędza wielu dylematów i miejsca w walizce.
Agnieszka Wesolowska z córka Roza ilustracja wesowow 4

Dom

Gdy pojawia się dziecko, twoje miejsce zamieszkania awansuje z kategorii „muzeum” na prestiżowe stanowisko o nazwie „dom”. Nietknięte do tej pory eksponaty, przeznaczone wyłącznie do podziwiania, nagle zmieniają swoje miejsce pobytu. Lub bezpowrotnie je tracą. Ma to swoje dobre strony – wreszcie zauważasz przedmioty, które latami zbierały kurz i cały świat (łącznie z właścicielami) o nich zapomniał. To idealny moment na zrobienie już nie sezonowych, a życiowych porządków. Generalnie gdy odwiedzam „dzieciatych” znajomych i widzę sterylny porządek, to wiem, że coś jest nie tak. Na szczęście rzadko to się zdarza, bo w 99% przypadków, gdzie są dzieci, tam jest… życie. Nie, to nie bałagan, to znak, że na tej przestrzeni ktoś żyje i przebywa. I absolutnie nie mam nic przeciwko szlakowi z pieluszek, brudnych bodziaków, czy porannej kaszki. Mnie samej takie atrybuty szczęśliwego rodzica zdarza się zostawiać, gdy po 2 godzinnym zbieraniu do wyjścia, w końcu uda mi się opuścić dom z dzieckiem. Fajnie, gdy w jakichś tajemniczych okolicznościach w końcu zagości porządek, jednak szybko nas opuszcza, oczywiście z nieocenioną pomocą małych rączek. Fakt, nie od urodzenia tak to wygląda. Gdy dzidzia jeszcze nie opanuje swojego ciała, porządek może być jednym z domowników, jednak gdy tylko mały człowiek zyska władzę w rękach i nogach oraz świadomość umysłu, wspomniany porządek jak pełnoletnie dziecko, wylatuje z gniazda. Mam nadzieję, że za kilka lat wróci. To oczywiście kwestie pragmatyczno-estetyczne i są one bezwartościowe w porównaniu do tego, co maleństwo wnosi do przestrzeni mieszkania. Bezwarunkowa miłość, szczery uśmiech, bezgraniczne szczęście – to wszystko, co powoduje, że zwykłe cztery kąty zamieniają się w prawdziwy dom. Agnieszka Wesolowska z córka Roza ilustracja wesowow 2
Dusza

Pomijając okresy paniki wynikającej z troski o przyszłość twojej latorośli, macierzyństwo robi konkretny porządek w głowie i kieruje twoje myśli na sprawy naprawdę ważne. Przestajesz zastanawiać się, czy dobrze wyglądasz – dla dziecka i tak jesteś najwspanialszą istotą na ziemi. Nie martwisz się, co mówią i myślą inni – ten czas poświęcasz na rozkodowanie „dada”, „bubu”, „gaga” i innych sylab, jakie wydaje z siebie maluch. Pieniądze? – dziecko ich nie potrzebuje, naprawdę. Nie kocha cię bardziej tylko dla tego, że masz najlepszego smartfona, szpanerski samochód, czy komputer o parametrach rakiety kosmicznej. Jest bezinteresowne i szczerze szczęśliwe – w przeciwieństwie do otaczających nas rówieśników. Dzieci dają bezwarunkową miłość i radość – powinniśmy się tego od nich nauczyć. 

Nawet jeśli jesteś mistrzynią logistyki, nieprzespane noce nie są ci straszne, a twoja głowa aż pęka od wymyślania kreatywnych zabaw dla maluszka, to nie uwierzę, że twoje życie się nie zmieniło. Że nie zmieniły ci się wartości i priorytety, że nie zmieniły się rzeczy, które sprawiają ci radość i szczęście. Może ci to zająć kilka wspólnych miesięcy, ale w końcu zobaczysz, że dziecko pobudza nieznane do tej pory pokłady emocji i przeżyć. Jeśli jesteś rodzicem, wiesz o czym mówię. Jeśli przygotowujesz się do macierzyństwa, szykuj się na największą, najlepszą i najpiękniejszą zmianę w swoim życiu. 

Agnieszka Wesolowska z corka Wesowow 6

Agnieszka Wesolowska z corka Wesowow

Agnieszka Wesolowska z corka Roza Wesowow 7

Agnieszka Wesolowska z corka Roza Wesowow 8

Agnieszka Wesolowska z corka Wesowow 5

Agnieszka Wesolowska z córka Wesowow 3

Ilustracje: Edyta Klaper, zdjęcia własne

Stopka 1

8 myśli w temacie “Co dziecko zmieniło w moim życiu?

  1. Kochana! Tekst daje do myślenia, szczególnie, że obecnie sama czekam z niecierpliwością na narodziny mojego maluszka 🙂 Ale jakoś tak lżej na sercu czytając Twój artykuł 🙂

    Polubienie

  2. Ze wszystkim się zgadzam. Ja też w ciąży czułam się idealnie, nigdy w życiu tak dobrze się nie czułam jak wtedy, ten spokój w głowie, ten luz, nigdy nie byłam taka wyluzowana, ten stan mógłby trwać wiecznie, no może pod koniec ciąży była panika związana z porodem, ale teraz jak to wspominam po 6 latach (nie wierzę, że to tak szybko zleciało), to poród (strach przed nim) w porównaniu z wychowaniem dziecka, był niczym, teraz to jest „hardkor”. Pozdrawiam serdecznie. Super się Ciebie czyta.

    Polubienie

Odpowiedz na Marcela Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s