Konsekwencje konsekwencji

Jak się czujesz, gdy ktoś nie dotrzyma danego Ci słowa? Żal, pretensje, zawód, wewnętrzny niesmak, który trzymasz w sobie, psują Ci humor i burzą zaufanie, które przecież trudno jest odbudować. Czy w stosunku do siebie jesteś tak samo wymagająca?

Gdy planuję spotkanie, to go nie odwołuję. Chyba, że wyskoczy mi coś naprawdę pilnego. Nie spóźniam się – wolę przyjść wcześniej, niż po czasie. Gdy się na coś umawiam, dotrzymuję słowa. Jeśli w międzyczasie zdarzą się okoliczności, które powodują zmiany w moich planach, panikuję. Nie lubię łamać danego słowa, bez względu na okoliczności. Nie piszę tego, by zareklamować swoje cnoty, a po to, by podkreślić, jak ważna jest dla mnie konsekwencja, którą utożsamiam z silnym charakterem.

Dlaczego przykładam do niej tak dużą wagę? Wyniosłam ją z domu, bo paradoksalnie wcale jej tam nie było. Ja i moja siostra byłyśmy wychowywane w modelu zakładającym, że szczęśliwe dzieciństwo polega na spełnianiu zachcianek małych pociech. Nie chciało nam się iść na tenisa? To nie szłyśmy na trening. Nie miałyśmy ochoty na lekcje angielskiego. To nie. Gdy wolałyśmy zostać na podwórku zamiast odrabiać lekcje – miałyśmy na to przyzwolenie. Nie miałyśmy leadera, który tłumaczył nam świat i zachęcał do systematyczności. Dostałyśmy przyspieszoną lekcję dojrzewania, z której same musiałyśmy zrozumieć, co jest dla nas dobre, a co złe. 

Trudno mi powiedzieć, czy właśnie ten model wychowania wykształcił we mnie silną konsekwencję, którą trenuję do dziś. Wydaje mi się, że tak. Pamiętam, że brak planu dnia i spontaniczność życia wywoływały we mnie brak poczucia bezpieczeństwa. Nie wiedziałam, co mnie czeka każdego dnia. Nie wiedziałam, czy w dniu treningu na niego dotrę, czy zaskoczą mnie inne plany na to popołudnie. Nie chcę nikogo obwiniać, dzisiaj z perspektywy rodzica wiem, ile energii i pracy kosztuje wychowywanie dziecka. Wiem, że czasami zmęczenie wygrywa z konsekwencją. Wiem też, jak trudno jest czasami dziecku odmówić. Każdy rodzic chce dać dziecku szczęście, tylko zapominamy, że brakiem konsekwencji zaszczepiamy w nich takie same wzorce. „Konsekwencja jest przestrzeganiem umów z samym sobą. Najprościej jest powiedzieć, że przejawia się regularnością, konsekwentnym postępowaniem. Konsekwentnie czyli tak, by przestrzegać i dotrzymywać umów, które ma się z samym sobą. Dotrzymywać danego sobie słowa, ćwiczyć nawyki, działać zgodnie z planem nawet, gdy okoliczności są niesprzyjające lub gdy bardzo się nie chce. Nie zrażać się po niepowodzeniach” – wyjaśnia Karolina Cwalina – Stępniak, certyfikowany Coach.konsekwencje 4 wesowowParadoksalnie dzięki doświadczeniom z dzieciństwa, w okresie dojrzewania wiedziałam, czego chcę i wiedziałam, że tylko dzięki konsekwencji mogę osiągać wyznaczone sobie cele. Nastolatce trudno je zdefiniować, ale już wtedy byłam pewna, że poczucie bezpieczeństwa to mój nadrzędny cel w życiu. Zostało mi to dzisiaj. Dzięki niemu udawało mi się omijać relacje z toksycznymi ludźmi oraz unikać problemów. Gdy miałam 15 lat wyprowadziłam się z domu – wyjechałam do liceum do Wrocławia. Udało mi się to dzięki swojej konsekwencji. Bardzo chciałam dostać się na wymarzone  Dziennikarstwo, już wtedy wiedziałam, że muszę pójść do dobrej szkoły, by jak najlepiej przygotować się do matury. Skończyłam gimnazjum ze średnią 5,6, byłam laureatką ogólnopolskiego konkursu przyrodniczego, zdałam egzamin FCE z języka angielskiego i dostałam się do jednego z najlepszych liceów we Wrocławiu. Uparłam się, dopięłam swego, dostałam się do wymarzonej szkoły i wyjechałam z domu do obcego miasta. Moim finalnym celem były studia, więc przez całe 3 lata liceum robiłam wszystko, by się dostać na Dziennikarstwo. Mimo braku kontroli rodziców, nie chodziłam na imprezy, nie piłam alkoholu, nie zadawałam się z szemranym towarzystwem. Chodziłam do szkoły, odrabiałam lekcje, uczyłam się do egzaminów. Konsekwencja się opłaciła. W roczniku, kiedy było 25 osób na jedno miejsce na moim wymarzonym kierunku, dostałam się przy pierwszym naborze. Od tego czasu mogę bez wahania stwierdzić, że jestem konsekwentna.

Osiąganie wyznaczonych celów, zbudowanie poczucia bezpieczeństwa, to tylko część korzyści z bycia konsekwentnym. Dlaczego jeszcze warto pielęgnować w sobie tę cechę? „Chyba wszyscy znają wyrażenie „słomiany zapał”. Konsekwencja jest jego odwrotnością. Pozwala nam robić rzeczy często nieprzyjemne, ale dla nas dobre. Pozwala przetrwać trudne sytuacje mimo znużenia. W końcu pozwala przewalczyć brak nadziei. Sprawia, że wiele projektów, które upadłyby w przedbiegach, jednak jest kontynuowanych i co więcej – odnosi sukces. Konsekwencja jest bardzo ważna i potrzebna. Pozwala hartować charakter, pokonywać własne ograniczenia, stawać się lepszym” – odpowiada Karolina Cwalina – Stępniak, jednocześnie zaznacza, że tej cechy nie dziedziczymy w genach. Trzeba ją trenować jak mięśnie na siłowni: „Niektórym konsekwencja przychodzi z większą, a innym – z mniejszą trudnością. Jednak zawsze wymaga treningu, ćwiczenia. Warto przede wszystkim uzmysłowić sobie, co najbardziej motywuje nas do działania. Bo konsekwencja i motywacja są mocno ze sobą połączone. Na jednych lepiej działa widmo kary, na innych – nagrody. Oczywiście najlepiej jest wytworzyć w sobie swój własny system motywacji, który nie potrzebuje zewnętrznego kija ani marchewki, ale jest to naprawdę bardzo trudne” – dodaje. konsekwencje wesowow

Jeśli masz poczucie, że nic Ci w życiu nie wychodzi i nie jesteś w stanie osiągnąć wyznaczonego celu, może warto przyjrzeć się swojej konsekwencji? Spojrzeć w lustro i zastanowić się, czy upór w dążeniu do celu jest na tyle silny, by osiągnąć cel? Jeśli nie, to nic straconego! Karolina Cwalina – Stępniak radzi, jak skutecznie ćwiczyć konsekwencję: „Polecam trenować na małych rzeczach i stawiać sobie coraz bardziej wymagające cele. Jeśli bardzo nie chce mi się chodzić na siłownię, a wiem, że powinnam, to wyznaczam sobie za cel np. że przez miesiąc będę chodzić na siłownię co drugi dzień. Mogę też na zachętę obiecać sobie jakąś nagrodę za dotrzymanie słowa – np. fajną kolację z facetem albo zakup wymarzonej sukienki. Jeśli wytrzymamy miesiąc – później będzie już tylko łatwiej. Mniej więcej tyle zajmuje wyrobienie nawyku. Potem dzień bez siłowni wydawać się będzie pusty. Ale przez miesiąc trzeba dużo samozaparcia. I na to nie ma idealnej rady. Trzeba nieustannie się motywować, wizualizować cel. Nie należy też załamywać się porażką – opuściłam siłownię raz, więc już w ogóle na nią nie pójdę. Nie! Czynność powtarzamy jak mantrę, nawet jeśli zdażyło nam się sobie pofolgować. Poza tym konsekwencja ćwiczy charakter – jeśli widzę, że jestem w stanie konsekwentnie realizować cel – rosnę we własnych oczach. Jeśli odpuszczam – tracę własną wiarygodność i z każdą kolejną rzeczą będzie coraz trudniej”. 

Jak już wspomniałam, moją motywacją do trenowania konsekwencji było poczucie bezpieczeństwa. Jest to świetny motywator, gdyż ta potrzeba nigdy nie wygasa, a dzięki czemu „mięsień” konsekwencji jest zawsze wytrenowany. Czy czasem odpuszczam? Oczywiście! Pisałam o tym w tekście pod tytułem „Jak mi się nie chce”. To są krótkie momenty słabości, które pomagają mi wziąć oddech i z jeszcze większym zapałem wrócić do mojej ukochanej rutyny. 

konsekwencje 2 wesowow

Ilustracje: Edyta Klaper

Stopka 1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s