Przyjaźń na wieki

Masz wielu przyjaciół, czy zaledwie garstkę znajomych darzysz zaufaniem? Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się, dlaczego niektóre znajomości są przelotne, a inne trwają przez lata? W jaki sposób dobieramy osoby, z którymi tworzymy bliskie relacje? Jesteś pewna, że to przypadek?

Kilka dni temu za pośrednictwem mojego Instagrama zadałam pytanie, kogo nazywacie przyjacielem. Odpowiedzi wcale mnie nie zaskoczyły, albowiem mimo braku jednoznacznej definicji w psychologii, większość z nas ma podobne pojęcie przyjaźni. W Waszych wiadomościach powtarzały się odpowiedzi: „przyjacielem jest osoba, która poświęca mi swój czas, wysłuchuje moich zwierzeń, troszczy się o moje samopoczucie, zarówno psychiczne, jak i fizyczne. Ktoś, przy kim czuję się swobodnie, komu mogę zaufać, kto mnie wspiera i mi kibicuje. Ktoś, kto mnie nie ocenia i nie oczekuje niczego w zamian. Jest zawsze, gdy go potrzebuję. Przyjacielem mogę nazwać osobę, która potrafi mnie skrytykować w sposób, który nie sprawia mi przykrości, bo zależy jej na moim samopoczuciu”. Nic dodać, nic ująć. 

Mam wielu znajomych, sporo z nich jest mi bardzo bliskich. Lubię z nimi spędzać czas, rozmawiać na różne tematy. Darzę ich ogromną sympatią i nigdy nie dałabym im zrobić krzywdy. Taka już jestem. Lojalność to cecha, jaką cenię ponad wszystkie inne i gdy ktoś mówi źle o bliskiej mi osobie, staję w jej obronie jak lwica. Potrafię nawet nie lubić wrogów moich znajomych – być może to nie do końca dojrzałe, ale tak już mam. Jak ktoś robi krzywdę bliskiej mi osobie, staje się moim wrogiem. Jeśli chodzi o przyjaciół to mam ich znacznie mniej niż znajomych. Wynika to z mojego charakteru – rzadko mówię o sobie i nie lubię dzielić się swoimi problemami. Niektórzy odczytują takie zachowanie jako dystans, a ja po prostu potrzebuję bardzo dużo czasu i zaufania do drugiej osoby, by zrzucić z siebie ciężar moich doświadczeń. Ale jak już nawiążę z kimś bliską relację, trwa ona przez lata.

Mam trzy przyjaciółki z czasów liceum. Martynę poznałam jeszcze w gimnazjum, ale dopiero w późniejszych latach dojrzałyśmy do przyjaźni. Gośka była pierwszą osobą, jaką poznałam we Wrocławiu – nowym mieście, do którego przyjechałam do liceum. Poznałyśmy się przed klasą na rozpoczęciu roku szkolnego, usiadłyśmy w jednej ławce i tak już zostało do matury. Magda dołączyła do naszej klasy pół roku później. Na początku nikt jej nie lubił, bo była ładna, mądra, no i nowa. Idealne dopełnienie mojego outkastowego duetu z Gośką. Ja, Gośka i Magda szybko się zakumplowałyśmy. Spędzałyśmy ze sobą każdą wolną chwilę, chodziłyśmy na imprezy, uczyłyśmy się do egzaminów, razem robiłyśmy ściągi na sprawdziany. Martyna chodziła do liceum w Kowarach – moim rodzinnym mieście, ale miałyśmy ze sobą kontakt. Kilka razy odwiedzała mnie we Wrocławiu i tam poznała Gosię i Magdę. Takim sposobem stworzyłyśmy kwartet, który trzyma się razem już prawie 15 lat. Magda od ponad 10 lat mieszka i pracuje w Londynie, Martyna jeździ między Kowarami, Wrocławiem i Trójmiastem, ja wylądowałam w Warszawie, a Gocha została we Wrocku. Dzielą nas setki kilometrów, mamy różne charaktery, inne pasje i nowe towarzystwo. To, co się nie zmieniło to nasza bliska relacja, która jest na tyle silna, że nie jest w stanie jej rozerwać nawet kilkumiesięczne milczenie. 

Gdy przyjechałam do Warszawy, nie znałam nikogo. Nie miałam tu rodziny, przyjaciół, znajomych, którzy by się mną zaopiekowali, pokazali miasto, czy przedstawili swoich kumpli. Wszystkie relacje budowałam od nowa, z czystą kartą. Nie jestem w stanie zliczyć ile osób poznałam przez te 11 lat. Mnóstwo. Ilu z nich mogę nazwać przyjaciółmi? Niewielu. Nie ma w tym nic złego, nie piszę tego, by zrobić komuś przykrość, a raczej podkreślić wagę bliskich mi relacji. Spośród kilku ważnych dla mnie znajomych, przyjaciółkami mogę nazwać na pewno dwie z nich. Łucję – mojego Anioła Stróża, który pojawia się w moim życiu zawsze, gdy dzieje się coś złego, otacza mnie opieką i spokojem, który w jej przypadku jest bardzo naturalny. Łucja to chodzące dobro – tak mogłabym ją określić. I choć teraz, gdy rzadko się widujemy ze względu na nasze rodziny i dzieci (Łucja ma ich już trójkę!) wiem, że zawsze mogę na nią liczyć, a jej dom istny azyl – także dla mnie.

Drugą moją przyjaciółką jest Asia – być może z nie znamy się zbyt długo, zaledwie kilka lat. Ale jest to osoba wyjątkowo oddana, dobra, wyrozumiała, cierpliwa i szlachetna. Spełnia wszystkie kryteria prawdziwej przyjaciółki, jakie wspólnie wymieniliśmy na początku tego artykułu. Siostry i męża nie wymieniam, bo jest to oczywista oczywistość.

Tak więc w moim życiu bez głębszego zastanowienia wymieniłabym 7 osób, za które skoczyłabym w ogień. Czy to dużo czy mało? Trudno powiedzieć, natomiast to, co jest pewne, to że zdolność nawiązywania bliskich relacji wynoszona jest z domu. „Są ludzie, którzy potrzebują dużo znajomych, a są tacy, którym wystarcza garstka bliskich osób. Warto jednak pamiętać, że jeśli ktoś nie dba o relacje ze mną, to o relacje z innymi również nie będzie dbał. To niezmienny system zachowania, tak działamy” – mówi Sylwia Miller, psycholog i kwalifikowana psychoterapeutka. Na wybór przyjaciół ma wpływ także nasz charakter i osobowość: „przyjaźń wymaga pracy. To my decydujemy o bliskości relacji, inwestując w nią swój czas, emocje, empatię. To wszystko, co dajemy drugiej osobie, by czuła naszą bliskość. Nawiązywanie przyjaźni jest trudne, bo wymaga starań, dlatego sporo osób woli bardziej powierzchowne znajomości, które szybko się kończą. One bowiem nie wymagają tak dużego wysiłku. Początki nowej znajomości są bezproblemowe, a starania przychodzą naturalnie. Gdy zaczynają się problemy, jest znacznie trudniej zawalczyć o relację” – tłumaczy Sylwia Miller. 

Po co nam przyjaźń?

Nie ma czarów, każda relacja w naszym życiu jest nam do czegoś potrzebna i jak twierdzi psycholog – wybieramy osoby, dzięki którym możemy odnieść korzyści zarówno psychologiczne, jak i materialne. Przy czym „materialne” należy rozumieć jako korzyści niekoniecznie finansowe, a po prostu każdą formę ułatwiania życia – np. pożyczenie samochodu, opieka nad dzieckiem, odebranie dziecka ze szkoły, itp. „Wsparcie psychologiczne rozładowuje stres, poprawia samopoczucie – także fizyczne, pomaga zdjąć maskę, która nas męczy codziennie w innym środowisku. Przyjaciel to osoba, w towarzystwie której czujemy się na tyle swobodnie, że nie musimy niczego udawać” – zauważa Sylwia Miller – „Przyjaciel to osoba, która dostarcza nam prawdziwych informacji o sobie ale w taki sposób, by nas nie krzywdzić. Lubimy ludzi, dzięki którymi czujemy się dobrze, którzy podtrzymują i budują naszą dobrą samoocenę” – dodaje psycholog. 4

Podobieństwa się przyciągają

„Mimo powszechnego przekonania o przyciąganiu się przeciwieństw, psychologia podkreśla znacznie większą tendencję dobierania się ludzi na zasadzie podobieństw” – nie ukrywam, że to stwierdzenie Sylwii Miller bardzo mnie zdziwiło. Chodzi o to, że w kwestii priorytetów wybierzemy osobę o podobnych poglądach i kręgosłupie moralnym. Możemy się z nią różnić w każdej innej kwestii, nawet we wszystkich, ale te najważniejsze zasady mamy takie same. Na przykład ja nienawidzę gotować, Asia zaś jest świetną kucharką. Ona ogląda mecze piłki nożnej nawet gdy jest sama w domu, ja nie mogę zdzierżyć pierwszej połowy nawet najważniejszych rozgrywek. Ona ćwiczy jogę, a ja na tych zajęciach dosłownie śpię. Jeśli zaś chodzi o lojalność, to temat o którym nie musimy dyskutować, bo rozumiemy ją w dokładnie taki sam sposób i dla nas obu jest ona bardzo istotna. „Zjawisko dopełnienia zachodzi wtedy, gdy nasze różne cechy charakteru się uzupełniają. Ja jestem uległa, a moja przyjaciółka zdecydowana. Jednak nasza bliska relacja opiera się na innych, priorytetowych dla nas sprawach” – tłumaczy Sylwia Miller. 

Kto na pewno nie ma szans na Twoją przyjaźń? 

„Na przyjaciela nie wybierzemy osoby, która jest lepsza od nas w dziedzinie dla nas ważnej. Możemy tę osobę lubić, szanować, ale na pewno nie stworzymy z nią bliskiej relacji” – po raz kolejny zaskakuje mnie Sylwia Miller. Próbowałam tę teorię obalić, niestety bezskutecznie. „Według teorii nie ma możliwości na nawiązanie przyjaźni z osobą, która zagraża naszym sukcesom i interesom”– upiera się psycholog – „Jeśli ta osoba w danej dziedzinie jest lepsza od Ciebie, jeśli czujesz, że możesz coś przez nią stracić, to automatycznie się wycofujesz. Mówimy oczywiście o dziedzinie dla Ciebie ważnej” – dodaje. 16 biale tlo 2

Sprawy damsko-męskie

Jak się okazuje, mężczyźni mają inne podejście do przyjaźni niż kobiety. „Męskie przyjaźnie są bardzo proste, interesowne, powierzchowne i instrumentalne. Nie ma w tym zupełnie nic złego – mężczyźni po prostu tak funkcjonują” – uświadamia mnie Sylwia Miller. Chodzi o to, że mężczyzna do przyjaźni potrzebuje drugą jednostkę, którą podziwia, która czymś mu imponuje. Ich relacja jest interesowna, bo każda strona coś z niej bierze: wiedzę, know-how, doświadczenie, kontakty. Kobiety są znacznie bardziej emocjonalne, empatyczne i mniej oportunistyczne. Różnice w postrzeganiu bliskich relacji tylko utwierdza moje przekonanie o tym, że przyjaźń damsko-męska nie jest możliwa.

Wiecie co? Nie będę się wybielać. Wiem, że w moim życiu niejedną relację pogrzebałam ze względu na grzech zaniedbania. Mimo iż o tych osobach dobrze myślę i naprawdę je lubię, to z jakichś powodów nie są mi bliższe. Być może to wina mojego charakteru, który nie lubi się narzucać, a być może po prostu zabrakło chemii i determinacji obu stron, by stworzyć wyjątkową więź. Dlatego tak bardzo doceniam tych, którzy są w moim życiu bez względu na bieg czasu czy różne sytuacje, które spotykają nas w naszych życiach. Bo na tym właśnie polega prawdziwa przyjaźń.17 b 2

Ilustracje: Edyta Klaper, zdjęcia własne

Stopka 1

5 myśli w temacie “Przyjaźń na wieki

  1. O przyjaźni mogłabym napisać ze trzy książki i to nie dlatego, że mam same dobre doświadczenia z nią związane. Niestety, dopiero niedawno udało mi się zbudować dobrą, ciepłą, szczerą relację i mogę powiedzieć, że mam dwie wspaniałe przyjaciółki! A to co było kiedyś.. oj, nawet nie chcę się nad tym rozczulać, bo nie warto! Dodam tylko, że czasami człowieka faktycznie pozna się dopiero po paru latach, bo dopiero w specyficznej sytuacji wyjdzie z niego mały diabełek.
    Życzę Ci wspaniałych przyjaciół, ale.. to już na szczęście masz! 🙂

    Polubienie

  2. Mądry wpis! Z perspektywy czasu muszę przyznać, że nie wszystkie moje przyjaźnie przetrwały próby czasu. Jednak odnosząc się, do któregoś z pierwszych Twoich akapitów przyznaję, że i dla mnie każdy, kto, źle potraktuje moich przyjaciół bądź bliskie dla mnie osoby z rodziny – staje się od razu wrogiem. Tak już chyba my kobiety mamy, bronimy swego, a przyjaciele i bliscy jakby też należeli do nas, do naszego życia. 🙂 Z teorii Miller zaciekawiła mnie ta: ” Według teorii nie ma możliwości na nawiązanie przyjaźni z osobą, która zagraża naszym sukcesom i interesom”. Nie rozważałam tego nigdy, a rzeczywiście coś w tym jest! 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s