Nie chcę być perfekcjonistką

Duże oczekiwania względem siebie, presja społeczna i nieustające dążenie do ideału to codzienność, która nieustannie spala i pchnie w szpony nieszczęścia. Dlaczego nie każda droga na szczyt jest dla nas dobra?

Czy jestem perfekcjonistką? Nie jestem. O ironio! Odpowie tak każdy, kto właśnie tę cechę przedkłada nad jakąkolwiek inną. Perfekcjonizm jest tendencją do narzucania sobie niemożliwych do zrealizowania celów, wyznaczania nieosiągalnych standardów działań i brakiem akceptacji swoich błędów i pomyłek. Trudno zatem przyznać się do perfekcjonizmu, kiedy nigdy nie jest się z siebie zadowolonym. Wykonujemy swoje zadania najlepiej, jak w danej sytuacji jest to możliwe. Problem zaczyna się, kiedy „najlepiej” to zdecydowanie za mało.

Jeszcze do niedawna sama miałam ten problem. Gdy podejmowałam się wyzwania, skupiałam się na nim w 100%, odcinając wszystkie inne bodźce, sprawy, a nawet możliwości, które równolegle się przydarzały. Wydawało mi się, że jestem żywym zaprzeczeniem teorii o wielozadaniowości kobiet. Dopiero z czasem zrozumiałam, że brak podzielności uwagi wiąże się z moim perfekcjonizmem, a nie wybrykiem natury. Wyznaczony przeze mnie cel tak mnie pochłaniał, że potrafiłam nie jeść, nie spać, nie myśleć o niczym innym, dopóki nie skończyłam zadania. Rygor, który sobie narzucałam był efektem utopijnego dążenia do perfekcjonizmu, a gdy coś po drodze poszło nie tak, jak sobie wymarzyłam, byłam nieszczęśliwa. Niezadowolenie było tak głębokie, że prowadziło do zachwiań poczucia własnej wartości i obniżenia samooceny. Ileż czasu minęło, zanim zrozumiałam, że moje myślenie paradoksalnie wcale nie działa na moją korzyść!kobieta myslaca perfekcjonizm wesowow

Takie zachowanie specjalista nazwałby „patologicznym perfekcjonizmem” – jak tłumaczy mi certyfikowany Coach, Karolina – Cwalina Stępniak, niszczy ono motywację i zaangażowanie. Czyli zamiast pomagać nam w polepszaniu siebie, prowadzi do autodestrukcji. „Nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej. Coś takiego jak ogólnie uznany „ideał” w jakiejkolwiek dziedzinie po prostu nie istnieje. Dążąc do niego, narażamy się wyłącznie na rozczarowania. Szczególnie, że perfekcjonista nigdy nie jest zadowolony z efektów swoich działań” – zauważa Karolina.

Gdy mój stan był już na tyle zaawansowany, że uważałam się za życiowego nieudacznika, a wszystko, za co się brałam, (w moim odczuciu) kończyło się katastrofą, postanowiłam w końcu się ogarnąć. I wtedy pojawiła się kolejna wątpliwość. To znaczy, że teraz mam wszystko olewać i wykonywać swoje zadania „na odwal się”? Nie czerpać satysfakcji ze swojej pracy? Wtedy będę szczęśliwsza? „W skrajnej formie perfekcjonizm jest zaburzeniem, które utrudnia funkcjonowanie. Jednak między nonszalanckim podejściem do swojego działania a skrajnym perfekcjonizmem jest jeszcze wiele odcieni. Należy dążyć do pokonywania siebie, stawiania sobie nowych celów i przesuwania granic. Ale za każdym razem plany i oczekiwania te muszą być możliwe do zrealizowania. Także warto dążyć do przesuwania własnych granic, a nie perfekcji” – odpowiedziała mi Karolina Cwalina – Stępniak.perfekcjonizm roza wesowow

Praca nad sobą nie jest łatwa. W moim przypadku wymagała wielu trudnych i czasochłonnych etapów. Najpierw musiałam zrozumieć, że mój stan psychiczny w zasadzie zależy (a przynajmniej powinien) tylko ode mnie, bo przecież wszystko zaczyna się w głowie. Jak już zrozumiałam, że sama jestem w stanie programować swoje myśli i podejście do życia, nauczyłam się nieco rozluźniać kajdany, które sama sobie zakładałam. Kolejnym etapem była akceptacja swoich błędów i zostawienie w życiu miejsca na porażki, które jak już kiedyś pisałam – mają masę plusów. Trzecim etapem było wzbudzenie szacunku do samej siebie, wygospodarowanie czasu na odpoczynek i wyjście z samo nakręcającego się koła obowiązków. Dopiero, gdy bez wyrzutów sumienia mogłam powiedzieć, że „nie chce mi się” czegoś zrobić, weszłam w zdrową relację ze swoim perfekcjonizmem, bo jakąś jego część wciąż chcę w sobie zatrzymać. „Perfekcjonizm jest zły wtedy, kiedy nas stopuje, unieszczęśliwia, kiedy narzuca nam takie standardy, których i tak nie możemy spełnić. Sprawia, że wymagamy od siebie rzeczy, których nigdy nie uda nam się osiągnąć. Dobry jest ten potoczny „zdrowy perfekcjonizm”. To znaczy chęć jak najlepszego wypełniania swoich obowiązków czy realizacji celów, staranność, próba pokonywania siebie, odkrywanie nowości. Jeden ze znanych liderów, rekrutując pracowników do swojej firmy, zadaje kandydatom pytanie: wolisz oddać projekt w terminie, ale zrobiony „tylko” dobrze czy będziesz poprawiać go do perfekcji, a termin masz za nic?”. Na takie pytanie oczywiście nie ma dobrej odpowiedzi. W pracy i w życiu potrzebni są ludzie, którzy mają różne podejście do swojej pracy. Warto o tym pamiętać.” – uspokaja mnie Karolina Cwalina – Stępniak. Myślę sobie, że warto też pamiętać o tym, by żyć w zgodzie ze sobą i robić to, co sprawia nam szczęście w sposób, jaki nam najbardziej odpowiada. perfekcjonizm edyta klaper wesowow

Ilustracje: Edyta KlaperStopka 1

Jedna myśl w temacie “Nie chcę być perfekcjonistką

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s