Jak ten czas leci…

Zapewne bardzo często słyszysz to zdanie w towarzystwie zatroskanego westchnienia. Jeśli jesteś już w pewnym wieku, sama do tego dochodzisz. Zwłaszcza przy przełomowych wydarzeniach lub ważnych okazjach w swoim życiu. Jeszcze nie oswoiłaś się z nową cyferką w swojej metryce, a okazuje się, że za chwilę obchodzisz kolejne urodziny. I tak z roku na rok życie płynie, a my jesteśmy coraz starsi, dojrzalsi, inni…

Do tej refleksji wcale nie nakłoniły mnie moje urodziny – ich jakoś specjalnie nie przeżywam. Za to 10 rocznica związku z moim obecnym mężem – bardzo! Mentalnie wciąż jestem nastolatką. Zatrzymałam się w czasach, gdy myśl o 30-latkach przywoływała moje skojarzenia o siwych włosach i zbliżającej się starości. Serio. Kiedyś myślałam, że 30-latkowie to ludzie z perspektywą emerytury i schyłku życia. Dziś sama mam 30 lat, za miesiąc skończę 31 rok życia. I wcale nie czuję się staro! Dziwne, jak ludzki umysł potrafi płatać figle 🙂czas 2 b

Kwestia własnego samopoczucia i prowadzenia życia, gdy jesteś jednoosobowym okrętem to pikuś w porównaniu do chwili, gdy decydujesz się na związek z drugą osobą, na stworzenie z nią rodziny. Przyjście na świat dziecka – żywej istoty, za którą jesteś w pełni odpowiedzialna to inna galaktyka emocji i świadomości. Wracając do kwestii związku, nigdy specjalnie nie analizowałam ich trwania. Żyłam z dnia na dzień – jak emocje działały, motylki w brzuchu latały, to było fajnie. Jeśli któreś ze stron przestało pasować, szło się dalej, otwierając nowy rozdział w życiu. Dlatego świadomość 10-letniej relacji z jednym mężczyzną tak mnie poruszyła. Chyba nie tylko mnie, ponieważ gdy nawet nasi najbliżsi znajomi tego dnia składali nam życzenia, byli w szoku: „to już 10 lat?!” słyszałam z takim samym zdziwieniem, co podziwem w głosie. Dla innych nasz związek jest oczywisty jak Pałac Kultury na Placu Defilad – „przecież jesteście ze sobą od zawsze” – słyszę z drugiej strony. Jakby na to nie patrzeć minęła cała dekada wielu pięknych wspomnień, wspólnych wyzwań, problemów, fatalnych sytuacji, ale także niesamowitych przeżyć. Jednym z nich były narodziny naszej córeczki.czas 1

Dopiero po dziecku widać, jak szybko płynie czas. Doskonale pamiętam dzień, w którym Róża przyszła na świat. Mogłabym go odtworzyć minuta po minucie – zupełnie jakby się to wydarzyło wczoraj. Pamiętam wszystkie nieprzespane noce, problemy natury fizjologicznej – zarówno jej, jak i moje. Pamiętam wszystkie lęki i strachy z dzieciństwa pogrzebane w mojej głowie przez lata samotnej podróży przez życie, a które ta mała istota nieświadomie odkopała w chwili swoich narodzin, zabierając znaczną większość mojego serca dla siebie. Pamiętam pierwszą kąpiel, pierwszą kolkę, pierwszego ząbka, pierwszy uśmiech i pierwsze wypowiedziane słowo. Ku mojemu zdziwieniu brzmiało ono „tata”, a nie „mama”. Tłumaczę to sobie faktem, że wymówienie zdrobniałej formy ojca jest dla dzieci po prostu łatwiejsze fonetycznie 🙂 Dziś ten mały człowiek ma już 21 miesięcy. Potrafi się samodzielnie przemieszczać, kombinować, wie, czego chce i wie, jak to zdobyć. Mimo, że jej zasób słownictwa jest jeszcze ubogi, doskonale potrafi się komunikować nie tylko z nami, ale także z otoczeniem. Jest absolutnym cudem, który dopenił życie dwójki ludzi.Facetune_10-07-2018-12-29-32_2

Gdy sięgam pamięcią wstecz i analizuję swoje życie: co mnie spotkało, czego doświadczyłam, kogo spotkałam. Gdy zastanawiam się, jaki kierunek obrałam, gdzie doszłam – zarówno fizycznie, jak i mentalnie, automatycznie myślę o dalszej drodze życia. Gdzie będę za kolejne 10 lat. Czy moje małżeństwo przetrwa? Jak będzie wyglądała Róża? Co będzie lubiła, co będzie mówiła, jakie będzie miała koleżanki? Nie znam odpowiedzi na te pytania i chyba nie chcę ich znać. Wiem natomiast, że jeszcze nigdy nie byłam tak spokojna o przyszłość swoją i mojej rodziny. To podobno świadczy o szczęściu i spełnieniu. Tak je czuję. IMG_6416_2IMG_5903_2czas-1-butki.jpg

Ilustracje: Edyta Klaper, zdjęcia własne

Stopka 1

6 myśli w temacie “Jak ten czas leci…

  1. „Któż by wiedział, że czas leci
    Gdyby nie lustro i gdyby nie dzieci” – powiedział Jan Sztaudynger.
    Pytania trzeba stawiać i szukać odpowiedzi na nie, ale we dwoje. Przecież „nie zmienia się koni w czasie przeprawy przez rzekę”, a Wy wyglądacie na takich szczęśliwych…

    Polubienie

  2. Rany pamiętam jak był czas jak rozstaliście się (sorki, ze o tym Pani przypominam), ale to była przykra wiadomość, bo fajna z Was para. Dobrze, ze wszystko potoczyło się inaczej 🙂

    Polubienie

  3. Ja tez pamietam jak myslalam, ze ludzie 30letni to juz starzy ludzie 🤣 Moja mama miala 30 lat kiedy ja 9 i teraz ja mam prawie 31 lat i dalej czuje sie mlodo 🙂
    To prawda, ze czas leci szybko a przy dzieciach za szybko. Dzien ucieka za dniem. Kolejne zabki, nauka chodzenia, nowe slowa ( u mojej dwojki rowniez pierwsze slowo to tata ).
    Trzeba sie cieszyc z kazdego dnia ! Ja majac rodzine patrze na przyszlosc juz tylko pozytywnie i nie ma u mnie rzeczy nie do zrealizowania. Ciesze sie, ze jestem tu gdzie jestem i co mam.

    Polubienie

  4. Świetny tekst. Z doświadczenia powiem ,że moi dziadkowie byli małżeństwem niespełna 50 lat i do samego końca trzymali się za ręce i patrzyli sobie w oczy. Tak więc można, tylko jak zawsze mówiła babcia „trzeba naprawiać, kiedy się psuje, a nie wymieniać na nowe”. Pozdrowienia dla całej rodzinki .

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s