Bezsenność w Warszawie

Po dniu pełnym wrażeń układasz się do snu na upragniony wypoczynek. Leżysz tak i czekasz na cudowne odpłynięcie, ale nic się nie dzieje. Z każdą chwilą coraz mocniej wciskasz głowę w poduszkę z nadzieją, że to pomoże zasnąć. Rozprasza cię każdy szmer, a głowę zaprząta miliard myśli. Wygląda na to, że odwiedziła cię mało sympatyczna kumpela o imieniu Bezsenność. I uwierz mi, sama nie odejdzie. 

Ostatnio przy okazji szczegółowych badań krwi wyszła na jaw jedna z wielu tajemnic, jakie skrywa mój organizm. „Ma Pani niebezpiecznie wysoki kortyzol” – powiedział lekarz. Chyba zauważył konsternację wymalowaną na mojej twarzy i zapewne chwilowo zatrzymany słowotok zachęcił go do dalszych wyjaśnień: „wygląda to tak, jakby Pani organizm nie odpoczywał. Jakby był w permanentnym trybie „praca”. Czym się Pani stresuje, Pani Agnieszko?”. Uwierz mi, że jedyna myśl, jaka w tym momencie wpada Ci do głowy to: „nie chce Pan wiedzieć”. Chyba sama byłam zaskoczona, że moja bezsenność jest nie tylko problemem dla mojej głowy, ale także dla ciała.

Brak snu doskwierał mi od około miesiąca. Paradoksalnie najbardziej dokuczliwa była cisza, która dopadała mnie, gdy wszyscy domownicy oddali się już w objęcia Morfeusza. Kręciłam się z boku na bok, analizując sytuacje z całego dnia, snując plany na kolejne. A gdy grafik na cały tydzień był już gotowy, włączałam wyobraźnię dalekosiężną i snułam plany na wakacje, stawiałam sobie zawodowe cele, wybiegając w daleką przyszłość. Pobudzona wyobraźnia wzmagała działanie adrenaliny, która nie pozwalała mi zasnąć. Potrafiłam tak kręcić się w łóżku do 3-4 nad ranem. Ale w życiu nie ma lekko, małe dziecko nie zrozumie, że mamusia zarwała noc. O 7 rano pobudka i dzień na pełnych obrotach. Popołudniami padałam na twarz i marzyłam o chwili, kiedy Róża pójdzie spać, bym mogła się zregenerować. I wiecie co? Wtedy znowu mój organizm wchodził w tryb „akcja” i nie mogłam „wyhamować” do połowy nocy.

Ziewająca kobieta - Edyta Klaper

Fizyczna bezsenność

To zresztą żadne „rocket science”. Przemęczenie jest jednym z najczęstszych powodów trudności z zasypianiem. Wydaje nam się, że jak się wymęczymy, to padniemy ze zmęczenia i nadrobimy niedobory snu. Nic bardziej mylnego. Zapewne nasze mamy postukały by się po głowach. Przecież dzieci najlepiej śpią właśnie wtedy, gdy wybiegają się na dworze. Dobrze śpią, bo dotleniają organizm, a nie dlatego, że fizycznie się zmęczą. Niedotlenienie jest kolejnym oczywistym powodem trudności z zasypianiem.

Ale do brzegu. Nie będę tutaj bawić się w lekarza, przytaczać naukowych zależności objawowych oraz tłumaczyć zachodzących w ciele reakcji chemicznych, których sama nie rozumiem. Piszę ten post po to, byśmy zdawali sobie sprawę, jak ważną potrzebą fizjologiczną jest sen. Jak istotne jest, by organizm wypoczywał i się regenerował. I nie chodzi tutaj o masę poważnych schorzeń, które w efekcie może wywołać bezsenność. Zatrzymajmy się na bardziej przyziemnych i codziennych sytuacjach. Rozdrażnienie, apatia, problemy z koncentracją, osłabienie, bóle głowy – to tylko niektóre syndromy, mogące wpływać na nasze życie i relacje z otoczeniem.

Trochę psychologii

Problem z bezsennością nie kończy się na aspekcie fizycznym (przemęczenie, niedotlenienie). Okazuje się, że w znakomitej wiekszości problemy ze snem spowodowane są naszym stanem psychicznym: „Szacuje się, że w 90% przypadków bezsenność jest wynikiem stresu, czyli napięcia (które powstaje w efekcie przeżywania silnych emocji) związanego z (najczęściej bieżącymi) problemami np. kryzys małżeński, choroba, zwolnienie bądź zmiana pracy, przeciążenie organizmu obowiązkami itp., lub z czynnikiem, który zmienia przyzwyczajenia związane ze snem np. narodziny dziecka. Zaburzenia snu mogą być również konsekwencją tłumienia emocji i przeżywania różnego rodzaju konfliktów, z których dana osoba nie zdaje sobie sprawy, chociaż to wywołuje w niej frustrację. Dlatego też w pewnym momencie organizm daje do zrozumienia, że coś jest nie tak, wysyła sygnał, który może objawiać się pod postacią bezsenności.” – tłumaczy mi Sylwia Miller, psycholog i psychoterapeutka„Warto też wspomnieć, że niejednokrotnie problemem osób z bezsennością jest lęk o to, że nie będą spali, a nie to jak rzeczywiście śpią. Powstaje błędne koło powtarzające schemat: gorzej śpię- bardziej się martwię, a im bardziej się martwię tym gorzej śpię. W ten sposób lęk przed bezsennością wywołuje tą prawdziwą bezsenność i to ten lęk jest głównym problemem. Obawa przed tym jak będę funkcjonował następnego dnia, powoduje zmianę zachowań około sennych, czyli np. kładziemy się wcześniej spać, aby szybciej zasnąć (ale tak się nie dzieje) i paradoksalnie utrwalamy w ten sposób bezsenność. Badania pokazują, że im ludzie gorzej śpią tym dłużej leżą w łóżku. Sen przychodzi wtedy, gdy jesteśmy zrelaksowani, więc możemy mieć problem z zaśnięciem nawet po bardzo męczącym dniu, jeżeli leżąc w łóżku, nie potrafimy przestać rozmyślać o problemach”– dodaje.

bezsennosc druga wersja.jpg

Teraz zastanówmy się, jak przegonić z naszego życia tę niewdzięczną koleżankę o imieniu Bezsenność. Są na to szybkie i łatwe sposoby, choćby dostępna w aptece bez recepty melatonina w tabletkach. Wytworzona na kształt znajdującego się w naszych organizmach hormonu (o tej samej nazwie), ułatwia zasypianie i pomaga wyregulować zegar biologiczny. Ale istnieje ryzyko uzależnienia, a to w wielkim skrócie oznaczałoby zatracenie umiejętności samodzielnego zasypiania przez nasz organizm. Jest ryzyko, jest zabawa – mawiają, ale zdrowie to nie przelewki. Ja dziękuję, nie wchodzę w to. Co innego zatem zostaje?

„W przypadku leczenia bezsenności może pomóc specjalista (psychiatra oraz psychoterapeuta), który jest wykwalifikowany w tym obszarze, to znaczy posiada wiedzę na temat etiologii tego zaburzenia, dzięki czemu potrafi przeprowadzić odpowiedni wywiad kliniczny z pacjentem i postawić trafną diagnozę. Polega ona na zidentyfikowaniu i leczeniu przyczyn występowania bezsenności (ponieważ bezsenność najczęściej nie jest chorobą, ale objawem- takim jak np. kaszel czy katar), którymi mogą być: zaburzenia psychiczne, choroby somatyczne, przyjmowanie różnych leków, nieprzestrzeganie zasad higieny snu, stresujące wydarzenia i kryzysy życiowe, nadużywanie alkoholu lub innych substancji itp. Proces leczenia powinien opierać się na psychoterapii oraz psychoedukacji na temat fizjologii snu i mechanizmów jego regulacji oraz modelu powstawania przewlekłej bezsenności, a farmakologia (jeśli jest konieczna) stanowi środek wspomagający terapię.”radzi Sylwia Miller. I choć perspektywa psychoterapii może wydawać się przesadą, to jednak warto przemyśleć, czy nie jest koniecznością.

Jeśli nie przetłumaczymy sobie, że zdrowie jest najważniejsze, a noc to nie czas na planowanie przyszłości tylko na odpoczynek. Panowanie nad oddechem, liczenie owiec, czy truskawek na grządce. Rób cokolwiek, co odciągnie twój umysł od myślenia o ważnych sprawach. Mówiąc bardziej dosadnie pomyśl o czyś, co cię nudzi. Skup się na tym i pozwól umysłowi się wyłączyć. Ciało to największy cud i najpiękniejszy dar, jaki dostaliśmy od losu. Dbajmy o nie, bo drugiego już nie dostaniemy.

Bezsenność

ilustracje: Edyta Klaper; konsultacja merytoryczna: Sylwia Miller

Stopka 1

3 myśli w temacie “Bezsenność w Warszawie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s